wtorek, 27 czerwca 2017

Pozytywniej

Mój plan na poprawienie sobie humoru nie zawiódł. To znaczy jedna rzecz, która była sensem tego planu, sama w sobie średnio w moim odczuciu działa, ale za to skłoniła mnie do refleksji nad moją nędzną egzystencją na tym łez padole i - przede wszystkim - moim podejściem do niej i to sprawia, że jakoś tak mi lepiej. Za tydzień, jak to już się skończy, to się przyznam, o co chodzi(ło) - miało to trwać trochę dłużej, ale przestałam widzieć sens, a jak przestaję widzieć sens, to znaczy, że pora dać sobie spokój, póki można. W sumie mogłabym już teraz i skończyć, i powiedzieć, ale wolę poczekać na lepszy moment. Czyli za tydzień. Dzisiaj chyba jeszcze byłoby mi głupio.


Trochę się ostatnio znowu rozmarzyłam na temat tego, jakby to było, jakbym jednak pojechała na studia do Krakowa. Przykro mi się zrobiło przez moment, jak sobie pomyślałam, że część spraw pewnie i tak by nie doszła do skutku, ale potem stwierdziłam, że wiele spraw w moim życiu nie doszło do skutku i jakoś z tym żyję, czasem nawet jestem z takiego życia całkiem zadowolona, a sprawy, które są bardziej osiągalne, mogę osiągnąć również "u siebie". Pomyślałam tak sobie i od razu mi się jeszcze bardziej poprawiło.

No i odnotowałam progres, bo zaczęłam grać w grę. Co prawda siedzenie nad tą i wieloma innymi sprawami przynajmniej do dwunastej w nocy może mieć na dłuższą metę opłakane skutki, ale co tam. Wakacje w końcu są, nie? W weekend mam nawet plan dosiedzieć do drugiej lub później w nocy, bo będę sama w domu i nikt mi nie zabroni. Będzie fajnie.



Wydaje mi się, że nic się więcej nie działo, więc wstawię jeszcze tylko piosenkę.
Oryginału "Murów" jakoś nigdy nie lubiłam - może dlatego, że w gimnazjum na muzyce nauczycielka nas tym katowała - ale to wykonanie Strachów jakoś przypadło mi do gustu. :)




Dobranoc! :)


PS. Wydaje mi się, że przez to, że planuję porzucić mój plan, pomysł na szablon zrobił się nieaktualny. Ale z drugiej strony różnie to jednak ze mną bywa, a czuję, że będzie ładny, niech więc zostanie.