poniedziałek, 21 sierpnia 2017

Humorki

Ej, ja myślałam, że nie mogę o poranku i w ciągu dnia czuć się gorzej niż w te dni, kiedy idę spać o drugiej w nocy i budzę się jeszcze przed dziewiątą. Dziś się okazało, że jednak mogę. Niby poszłam wczoraj spać wcześnie, bo jakoś po jedenastej, ale obudziłam się po drugiej w nocy i nie spałam tak aż do siódmej (wstawaliśmy o dziewiątej, ale jeszcze sobie potem usunęłam na godzinę). Takim trupem jak dziś dawno się nie czułam, naprawdę. Już wolę nie kłaść się do oporu i potem przespać te marne pięć godzin, ale pod rząd, niż tak się męczyć. 


Na tych wakacjach oprócz mnie i moich rodziców jest jeszcze mój brat i siedmioletni bratanek. Bratanek bywa kochany, ale miewa też swoje humorki i przez te humorki zrobiło mi się żal wszystkich rodziców, którzy tak na codzień muszą swoje dzieci ogarniać. Aż wypytałam swoich rodziców, jakim byłam dzieckiem w bratanka wieku i przyznałam się, że ich trochę pożałowałam. Uspokoili mnie, mówiąc, że jako siedmiolatka byłam już raczej ogarnięta.


Dzisiaj trochę chodziło mi po głowie to moje nieszczęsne opowiadanie, ale wymyśliłam na to sposób, dzięki któremu faktycznie chwilę nad tym nie myślałam i z którego będą jeszcze inne korzyści. A mianowicie - zamiast myśleć, czytałam! To takie proste, prawda? Przebrnę przez książkę, nie będę się zadręczać moimi wyobrażeniami, no żyć nie umierać! Co prawda dzisiaj ostatecznie nie skupiłam się przy czytaniu na treści, tylko na czymś jeszcze innym, czyli na moim bólu głowy, ale to chyba głównie wina tego zmęczenia. Niby nie powinnam cieszyć się z bólu, no ale ej, przynajmniej faktycznie nie myślałam o pisaniu. Jeśli coś wydaje się głupie, ale działa, to wcale nie jest aż takie głupie. 


Na koniec pora na kolejną porcję zdjęć. 





Kończę, bo - jak wspominałam - jestem padnięta jak mało kiedy. Do przeczytania!