środa, 22 lipca 2015

22 lipca

Dziś miał być taki temat bardziej przemyśleniowy, o tym, co otacza mnie teraz, ale po obejrzeniu Teleekspresu, Panoramy i Wiadomości jestem nadaktywna.


W poszukiwaniu pewnej informacji - mam skłonności obsesyjno-kompulsywne i lubię być dokładna w tym, co mówię - natrafiłam na artykuł o Marszu Pamięci w 73. rocznicę likwidacji warszawskiego getta, który odbył się dziś. Szkoda, że nie wiedziałam, pojechałabym do Warszawy... udawać neonazistę i robić bojkot... xD
Oczywiście żartuję, szanuję wszystkich, zaraz przejdę do sedna.


Po trzykrotnym obejrzeniu materiału o oddaleniu kasacji obrońców Katarzyny Waśniewskiej oraz dwukrotnej wzmiance o czwartej rocznicy masakry na wyspie Utoya, której sprawcą był Anders Breivik, ilość endorfin drastycznie wzrosła.
Przypomniały mi się dobre, gimnazjalne czasy, które bez wyżej wymienionej dwójki nie byłyby takie same.
Ach, ile to ja godzin spędziłam przed magicznym pudełkiem wyświetlającym kolorowe obrazki, z wypiekami na twarzy śledząc najpierw poszukiwania półrocznej Madzi z Sosnowca, później - dramatyczne zeznania matki, aż w końcu sam proces. Do dziś na zmianę przepełnia mnie współczucie to dla niej, to dla jej rodziny.
A Breivik to już w ogóle inna bajka. Siedzenie przed telewizorem albo na stronie Gazety Wyborczej, gdy w każdej chwili mogło zacząć być o nim głośno, nie było nawet wyczekiwaniem - to była walka. Walka o przerwanie. Cała paleta uczuć przewinęła się przeze mnie w ciągu tych czterech lat: pogarda, wściekłość, neutralność, szacunek, ekscytacja, fascynacja, a nawet miłość, aż w końcu powrót do neutralności...

Teraz myślę o tym i choć z jednej strony stałam się mądrzejsza i poważniejsza, to z drugiej strony głupi szczyl głupim szczylem w pewien sposób pozostanie na zawsze. Mam sentyment do miesięcy, które już minęły, i do ludzi - tych ludzi, którzy mnie ukształtowali.





Dobra, to już jest... złe, ale ten obrazek mnie rozwala ZAWSZE, kiedy go widzę.




A więc, jeśli nie zraziłam was do siebie po moim poście o nazistach, to najprawdopodobniej zaczęłam robić to właśnie teraz. Ale przynajmniej coraz lepiej mi wychodzi bycie sobą.
Farvel!


Doceńcie moje starania, specjalnie ogarnęłam, jak jest "Do widzenia" po norwesku, czego nie zrobiłam przez ostatnie cztery lata. xD

2 komentarze:

  1. Twoje zainteresowania i to, jak o nich piszesz, budzą mnie fascynację ;D Choć zaczynam się trochę bać, że będę jeszcze dziwniejsza niż jestem.
    Sprawa Waśniewskiej dla mnie zrobiła się podejrzana dość szybko, ale nie pomnę już, z czego to wynikło.
    A Breivik? Specjalnie dla niego zmieniłabym prawo karne w Norwegii.
    Farvel!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie spodziewałam się, że obudzi to aż fascynację. ;) A dziwność nie zna granic, ja to co jakiś czas odkrywam u siebie samej. ;)
      Teraz wiem, jakie to było podejrzane, ale dla znudzonej feriami trzynastolatki uwielbiającej wszelkie sprawy kryminalne to było coś...
      Moi rodzice mówią, że Breivik powinien przez rok posiedzieć w polskim więzieniu, od razu by mu się odmieniło.

      Usuń