czwartek, 23 lipca 2015

Cztery kilogramy książek na wakacje

Wiecie, że czas tak mi leci, że dopiero teraz zorientowałam się, że tego bloga założyłam tydzień temu?
Wydawało mi się, że później. xD






Tak na razie przedstawia się mój stos książek do przeczytania w trakcie wyjazdu na wieś. Jest w trakcie kompletowania, bo czuję, że tyle mi nie starczy na dwa tygodnie. Pierwsza książka z góry jest na jeden dzień, to już przetestowałam przez kilka lat (dwunasta część serii), przewiduję też wciągnięcie się w "Dzienniki".
Waham się pomiędzy wzięciem czytnika albo jednej dodatkowej książki. Jak znam siebie, skończy się na jednym i drugim. xD


Za każdym razem, kiedy wspominam o "Dziennikach", przypomina mi się, jak je kupowałam. Mina sprzedawczyni, gdy położyłam przed nią wszystkie trzy tomy - bezcenna. xD Wiem, że czasami jestem głupim szczylem, ale tamten moment szczególnie mnie w tym utwierdził.
A potem dostałam szlaban na kupowanie nowych książek...
Chociaż szczerze mówiąc, też bym chyba dała szlaban swojemu dziecku, gdyby przyszło do domu biedniejsze o dwie stówy i z czterema kilogramami książek w siatce.
Tak, specjalnie zważyłam "Dzienniki" Goebbelsa, żeby teraz udawać mądrą i strzelać liczbami. Ale to straszne, że to waży cztery kilo... A ja to jeszcze będę na wakacje wiozła...


Zaczyna mi odwalać, idę spać.

2 komentarze: