niedziela, 19 lipca 2015

Pomarańczowe zachody słońca




Tak to wyglądał dziś zachód słońca u mnie. Taki mam widok z wychodzącego na zachodnią stronę świata okna, samo zdjęcie robiłam na balkonie. Chociaż w godzinach największego nasłonecznienia jest w moim pokoju niemiłosiernie gorąco, zwłaszcza latem, kiedy to nasze Słoneczko napierdziela jak może i nie chce się opanować, to pod wieczór robi się idealnie. No i jakie widoki!

Kiedy byłam jeszcze w podstawówce, robiłam dziennie pierdyliard takich zdjęć, do dzisiaj zaśmiecają kompa tacie. Ja mam swojego laptopa, od roku mam nowego, i nie zgrałam na niego wszystkich zdjęć, których przez prawie dziesięć lat posiadania aparatu troszeczkę się nazbierało. Muszę to kiedyś zrobić, będzie czym spamić na blogu w razie deficytu tematów. Stare zdjęcia zawsze spoko.



Lubię kolor pomarańczowy. Pomarańcze zresztą też. A sok pomarańczowy to już w ogóle mogłabym pić na hektolitry. W zeszłym tygodniu, na wycieczce w Góry Świętokrzyskie, szczególnie skorzystałam z wakacji i taki soczek kupowałam właściwie codziennie, nawet po kilka razy - tu do obiadu, tu przy okazji wejścia do sklepu w poszukiwaniu deserku...
Ale żaden płyn z Tymbarka czy Tarczyna nie zastąpi takiego świeżo wyciskanego soku z pysznych zimowych pomarańczek. Mam w domu wyciskarkę do cytrusów, nie mogę się doczekać, kiedy po pojawieniu się pierwszych pomarańczy w tym roku wytrę ją z kurzu, włączę do kontaktu i wsłucham się w terkotanie silniczka. Mmm... Naprawdę, taki sok to jedna z tych rzeczy, dla których warto żyć. Co z tego, że może być kwaśny, co z tego, że pływają w nim te takie śmieci z miąższu (pf, one są najlepsze!) - jest w tym magia!
A może w najbliższym sezonie trochę poeksperymentuję? W razie mało soczystych pomarańczy mogę dopychać zbiornik mandarynkami albo nawet pocisnąć trochę cytryną, u mnie w domu zawsze się jakaś znajdzie, i to przez cały rok.



Miałam wcześniej chodzić spać i wcześniej wstawać. Dochodzi północ, jutro pewnie wstanę przed dziesiątą. Tak bardzo mi się udało. A potem narzekam na dziwne sny.
Ale przynajmniej są o nazistach. < 3

2 komentarze:

  1. Uwielbiam zachody słońca! I wschody zresztą też, dlatego niemiłosiernie jaram się każdym, który widzę :3
    Chodzę spać po północy wstaję między 8 a 9, bo inaczej mam poczucie traconego czasu.
    A dziwne sny są spoko!

    Ściskam! ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wschody słońca widuję rzadko, chyba że jadę wcześnie do szkoły i pamiętam o patrzeniu w odpowiednim kierunku kierunku.
      Wstawałabym około dziewiątej, ale ostatnio nie potrafię się tak obudzić.
      Dziwne sny przestają być spoko, kiedy Rudolf Hess zaczyna oferować ci seks za pieniądze. Nie mam pojęcia, co ćpa mój mózg, ale chwilowo udobruchał mnie przynajmniej doborem osób do snów.

      Pozdrawiam!

      Usuń