poniedziałek, 27 lipca 2015

Samobójczy skorek, sąsiad, organizacje

Chciałam wstawić zdjęcie kominka, ale telefon mnie nienawidzi.


Wczoraj po południu byłam świadkiem samobójstwa skorka, który samodzielnie wskoczył do worka na śmieci, gdy mój tata czyścił grilla z popiołów. Odgwizdałam marsza pogrzebowego, ale że nie mam talentu ani do zapamiętywania melodii, ani do gwizdania (nad czym ubolewam), to skończyło się na kilku nutach.



Sąsiad hoduje świnie. Pamiętam z poprzednich lat wzmianki rodziców o tym, ale sama usłyszałam je w tym roku po raz pierwszy. Nie dość, że jestem debilem bez talentu muzycznego, to dodatkowo jestem przygłucha. xD
A dzisiaj facet czyścił pług, czego byłam świadkiem.


Ale tak jak podoba mi się tutaj na wakacjach, to czuję, że jestem z miasta. Gdy pomyślałam, że mogłabym cały rok mieszkać w takim wiejskim domku, aż się otrząsnęłam. Wychowałam się na blokowisku w ponadpięćdziesięciotysięcznym mieście, i nie zamieniłabym tego na coś innego.




Przy lekturze "Dzienników" Goebbelsa - niedługo będziecie mieli nas obojga dosyć - ogarnia mnie poczucie, że jak on mogłabym realizować się w pracy na rzecz jakiejś organizacji. Niekoniecznie politycznej, po zastanowieniu to nie byłoby dla mnie; tak samo nie mam w sobie tylu pokładów dobra, by udzielać się w organizacjach charytatywnych czy w jakimś schronisku. Ale już coś związanego z historią... ochrona zabytków, miejsca pamięci, muzea... Jednym z moich pomysłów na życie było zawodowe zajmowanie się ochroną zabytków (skończenie odpowiednich studiów i praca jako np. konserwator zabytków lub kustosz w muzeum), i chociaż ostatnio od tego odchodzę, to chęć takiej działalności pozostaje. Może to jest jakiś pomysł na siebie?

5 komentarzy:

  1. Biedny skorek [*]
    Jestem z miasta, które ma 24 tys. mieszkańców, wokół wiele wsi, więc pewnie bym się przyzwyczaiła.
    Mnie ten pomysł na siebie przypadł do gustu, spróbuj coś takiego znaleźć i się wykazać.

    Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czcijmy jego pamięć minutą ciszy. [*]
      Gdybym musiała, to pewnie i ja bym się przyzwyczaiła, ale mimo wszystko najlepiej czuję się w moich okolicach. Aglomeracja katowicka <3
      Mam czas, żeby poszukać, stwierdziłam, że zaczęłabym po 18. urodzinach, a więc za rok. Jak coś postanowię, to będę tu pisać. :)

      Dobranoc!

      Usuń
  2. Biedny skorek [*]
    Ja tam wychowuję się na wsi i jest mi dobrze. Brak mi jednak orientacji w terenie i na pewno bym się zgubiła w jakimś większym mieście ;----; Tak z ciekawości: ile książek już przeczytałaś w te wakacje? A ile masz zamiar? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że to już zależy od podejścia i właśnie wychowania - jak mówiłam, sama jestem z miasta.
      Od początku wakacji przeczytałam bodajże cztery książki, tutaj na wsi - jedną. Tutaj chcę przeczytać razem sześć książek, a ile przeczytam w sumie przez całe dwa miesiące - jeszcze nie wiem. :)

      Usuń
    2. Ja jak na razie przeczytałam trzy, ale Ty pewnie czytasz grubsze B)

      Usuń