sobota, 1 sierpnia 2015

1 sierpnia

Dziś rocznica powstania warszawskiego. Nie wnikam w jego słuszność czy niesłuszność, jednak od jakiegoś czasu nie ciągnie mnie do obchodów takich rocznic. Szanuję własny kraj z jego historią, jednak nie jest to to, co kiedyś.

Kiedyś chciałam być aktywna. Z wypiekami na twarzy oglądałam w telewizji wszelkie obchody z okazji Święta Niepodległości czy rocznicy uchwalenia konstytucji 3 maja. Chciałam też być harcerką i zazdrościłam tym, którzy już w harcerstwie byli, bo wydawało mi się, że może nie byli lepsi ode mnie, ale byli bardziej. Po prostu byli bardziej, mieli pełniejsze życie.

Teraz przechodzę obok takich patriotycznych zrywów - zarówno w znaczeniu samego powstania, jak i jego rocznic - właściwie obojętnie. Dziś oglądałam jakieś relacje, ale to tylko wieczorem i tylko dlatego, że lubię oglądać Wiadomości, a potem telewizor pozostał włączony.


Trochę bawią mnie wszystkie te słowa, że gdybyśmy żyli pod okupacją, to każdy z młodych ludzi stanąłby do walki. Wszyscy spikerzy telewizyjni wierzą dziś w odwagę młodzieży, ich patriotyzm i wolę walki.
A ja wcale nie wiem, czy poszłabym walczyć. Właściwie to jestem pewna, że nie poszłabym, tylko siedziała w domu i dygała o własne życie, a gdybym zginęła, to jako cywil.


A w ogóle to "Kamienie na szaniec" były pierwszą lekturą, której nie przeczytałam, to znaczy przeczytałam, ale w drugim terminie, bo wcześniej nie zdzierżyłam.




Trochę dziwnie czuję się mimo wszystko z tym, że spędziłam pół dnia na czytaniu Dzienników i z tym, że na myśl o żołnierzach i cywilnych walczących o Niemcy serce trzepocze mi tak, jak powinno na myśl o Polsce walczącej. Coś dziś poszło nie tak, zresztą nie tylko dziś. Czuję się Polką, a jednak poza Polskę wypłynęły moje uczucia.

2 komentarze:

  1. Wspominam rocznice wydarzen, ktore uksztaltowaly kraj, w ktilorym zyje. Bez zbednego przepychu.

    OdpowiedzUsuń
  2. No wiesz, trochę mnie zaskoczyłaś tym wyznaniem. Chociaż sama nazwać się patriotką nie mogę, choć kiedyś to robiłam.

    OdpowiedzUsuń