poniedziałek, 3 sierpnia 2015

Dziwnie?

Czasem czuję się dziwnie.

Czuję się dziwnie, kiedy dostaję od kalendarza po pysku i uświadamiam sobie, że niedługo matura i dorosłość.
I kiedy chciałabym pogadać z kimś, ale nie mam pojęcia, jak zacząć.
Albo kiedy to ktoś zaczyna, ale potem nie wiem, co odpowiedzieć.
Czuję się dziwnie, kiedy przetracę cały dzień przed kompem. Ewentualnie telefonem/telewizorem.
Czuję się dziwnie, kiedy ktoś mnie prosi o pomoc, ale ja nie potrafię.


Jest też oczywiście trochę rzeczy, przez które nie czuję się dziwnie.

Jedną z nich jest kończenie blogów, zanim się dobrze zaczną.

Jestem z tego rodzaju osób, które często przerywają. Cokolwiek. Mam mnóstwo zaczętych dawno książek, których nie skończyłam, seriali, których nie dałam rady obejrzeć...
Są w sumie tylko dwie rzeczy, których nie przerwałam. Jedna to prowadzony cztery lata pamiętnik, który zdzierżyłam chyba tylko dlatego, że robiłam czasem krótkie przerwy. Druga jest uzależnieniem i mówi się o tym zupełnie inaczej.

Jestem osobą impulsywną, której dużo rzeczy ciąży. Z tej mieszanki biorą się porzucone blogi. Najpierw zakładam, bo myślę, że się uda, a potem olewam, bo wiem, że jednak się nie uda. Wolę nie pisać opowiadania niż pisać ze strachem, że zepsuję.

Sumienie? Czasem coś podszepnie, ale potem dostaje kopa na ryj i już się nie odzywa.
A czytelnicy? To może źle zabrzmieć, ale w momencie, gdy opowiadanie zaczyna mi się walić, to średnio o nich dbam. Nie chcę poddawać ocenie czegoś, co ja sama mogłabym zbluzgać.


Dużo dzieje się we mnie. Jestem od jednej rzeczy mocno uzależniona, ale nie leczę się u specjalisty. Są wydarzenia, przez które nie mogę się pozbierać. Czasami olanie opowiadania to mój kaprys, ale czasem to kwestia mojej psychiki. Mogę ratować bloga, tak naprawdę go niszcząc, a on będzie niszczył mnie. A mogę też olać bloga i poczuć się lepiej, bo odpadnie mi jeden obowiązek, no i będę mogła poświęcić więcej czasu sobie samej.


Zanim ktoś powie, że w takim razie powinnam całkiem zerwać z blogosferą, to powiem, że tego nie zrobię. Gdybym miała to zrobić, to zniknęłabym stąd całkiem, zamiast zmieniać tożsamość z ThingsInsideOfMe na Welcome here in my world. Chcę tu zostać,  a Whimw jest tym, kim chcę być. I będę. Na moich zasadach. Nawet gdybym miała pierdyliard blogów założyć i usunąć.
I kropka.

2 komentarze:

  1. Też czasami czuję się dziwnie, to chyba normalne.
    Najważniejsze to pozostać sobą, choć inni ludzie mogą mieć o nas nieprzychylne zdanie.

    OdpowiedzUsuń