niedziela, 16 sierpnia 2015

Walka z grawitacją + trollujące podbrzusze + kocia mafia = idealny weekend ♥

Nie ma to jak wysyłać maila ze zdjęciami z telefonu do samej siebie, bo Bluetooth się obraził i nie chciał udostępniać plików. >.<


A więc wczoraj byłam na urodzinach mojej babci (skończyła 80 lat). Posiedziałam, pojadłam, a potem mój żołądek walczył ostro z grawitacją. Oprócz tego mój układ moczowy mnie trollował - chociaż dużo wypiłam i odczuwałam ciśnienie, to wszelkie próby opróżnienia pęcherza spełzały na niczym. Wkurzają mnie takie sytuacje ekstremalnie, ale jakoś przeżyłam.

Potem pojechaliśmy (my, czyli ja i rodzice) nocować u cioci. Przed zaśnięciem z pół godziny przesiedziałam przy oknie, gapiąc się w świecący szyld Fresh Marketu. Nie mogłam się powstrzymać przed zrobieniem zdjęcia.




Pięknie! xD

Jeden z psów cioci (ma dwa) ma swoją tajną bazę w łazience, też nie mogło obyć się bez zdjęć. :)






Dzisiaj posiedzieliśmy jeszcze trochę u cioci, a potem pojechaliśmy do drugiej cioci do sąsiedniego miasta.
Kiedy poszłam z tatą do sklepu po wodę, zastaliśmy przed blokiem kocią mafię.



Kiedy chciałam podejść bliżej, to koty pouciekały, ale wyglądały słodko. ♥



Żeby nie było zbyt kolorowo, wczoraj i przedwczoraj bolały mnie okolice jajników i ogólnie było mi trochę źle. Diagnoza skonsultowana z Internetem: bolesna owulacja. Pasuje, bo miałam okres na przełomie miesięcy.
I żeby było śmiesznie, miałam już tak kilka razy, ale zawsze myślałam, że to już bóle na okres - zwykle mam długie cykle i czasem pasowało, żebym miała już okres, ale najwyraźniej dopiero jajeczkowałam.

Zapowiada się okres na początek roku szkolnego. ;_; Ale może wtedy uda mi się pójść w spodniach zamiast spódnicy i rajstop na rozpoczęcie ^^


By the way, myślałam, że po notce o nazistach i na 22 lipca nie może mi być bardziej głupio/dziwnie przy pisaniu czegokolwiek. Myliłam się - teraz jest bardziej.
Ale z drugiej strony jestem z siebie dumna, że przełamuję tematy tabu. ^^



A teraz okupuję biurko kuzynki i zamulam sobie przed kompem, zbierając jednocześnie siły na jutro. Nawet nie chodzi o to, że idę na ćwiczenia na krzywy kręgosłup, po trzech latach się przyzwyczaiłam, tylko wiem, że będę smutać. Chciałabym umieć przygotowywać się mentalnie na rocznice śmierci, ale wiem, że nie umiem.


Żegnam, wrócę jutro.

PS. Tytuł zazwyczaj wymyślam na końcu, tak było i dzisiaj. Równanie: Walka z grawitacją + trollujące podbrzusze + kocia mafia = idealny weekend ♥ mnie rozwaliło. xD

5 komentarzy:

  1. Ja tak przesyłam zdjęcia z telefonu, bo nie mam innej możliwości.
    Twój pęcherz to prawdziwy troll :D
    Wow, podziwiam, ja nie umiałabym się tak otworzyć. Cieszę się, że moje cykle są dość regularne, nie za długi i że rzadko kiedy boli mnie podbrzusze. Choć okres, gdy psychicznie czuję się słabo, może zwiastować mord.
    Rocznice śmierci są smutne za każdym razem, ja nawet nie staram się na nie mentalnie przygotowywać. Smutek też jest w życiu potrzebny.

    Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piesek wygrał u mnie kosc, a kocia mafia podbila moje serce!
      Tak, musialam to dopisac ^.^

      Usuń
    2. Sama się dziwię, że się tak otworzyłam. Ale napisałam pierwsze słowo, a potem samo poleciało.
      Tak, kocia mafia była genialna.

      Dobranoc!

      Usuń
  2. Ta kocia mafia wygląda groźnie o.0
    Rozumiem, że o tej "tajnej bazie" psa wiedzą wszyscy, tak? Swoja drogą ciekawe, że wybrał sobie akurat tamto miejsce. Może chciał podglądać kąpiących się? A to zboczuszek!
    Przykro mi, że masz takie bóle ;______; Mnie często boli brzuch, gdy mam okres i czasem nawet nie chodzę do szkoły przez to... Łączmy się w bólu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, o bazie wszyscy wiedzą. Ale rzeczywiście ciekawe, że wybrał akurat to miejsce.
      Łączmy się!

      Usuń