czwartek, 13 sierpnia 2015

Wypadek, śmierć i pogrzeb

Wczoraj w ciągu magicznej godziny między opublikowaniem poprzedniego postu a pójściem spać znalazłam informację, że Mariusz Szczerski (wokalista wspomnianego wczoraj Honoru) uległ wypadkowi, po którym został przewieziony do szpitala w mojej rodzinnej miejscowości, gdzie zmarł.
Wiem, że śmierć to śmierć i niby powodów do radości nie daje, ale moje miasto daje mi czasami znać o swojej zamulatości i choć zawsze Bóg mógł mnie posłać w gorsze miejsce, to w pewien sposób cieszę się, że właśnie w moim mieście był ten szpital.
Uśmiech, jaki wylał mi się wczoraj na twarz, musiał być bezcenny.



Wszystko, co jest negatywne, zawiera w sobie coś pozytywnego. Życie składa się ze sprzeczności między znakami plus i minus.


No to teraz mam dwie rzeczy związane z nazistami jako ludźmi oraz ideologią (neo)nazistowską i jednocześnie z najbliższym moim życiem.
Pierwsza to wymieniona wyżej śmierć (w muzyce Honoru jako zespołu wykonującego przez większą część swojego działania RAC przejawiała się ideologia neonazistowska).
Druga rzecz to to, że pogrzeb Reinharda Heydricha odbył się w dniu, który kilkadziesiąt lat później stał się dniem moich urodzin.

Czemu przyciągam do siebie tylko śmierci?


Ale Heydricha w sumie polubiłam (to głupio brzmi. nie?), Honoru słucham z przyjemnością, więc źle nie jest. Chyba.

2 komentarze:

  1. O matko. Coś śmierć do Ciebie ma, jak widać.
    Przykro, że zmarł.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aż przypomniał mi się ten cytat z ostatniej części Harry'ego Pottera: "A wówczas pozdrowił Śmierć jak starego przyjaciela i poszedł za nią z ochotą, i razem, jako równi sobie, odeszli z tego świata."
      No przykro. Każdego szkoda.

      Usuń