wtorek, 15 września 2015

Nightmare fuel

Miałam się pouczyć na jutro na polski, bo może być test.
Skończyło się na tym, że odrobiłam niemiecki i angielski na czwartek, a potem skończyłam czytać książkę. No dobra, prawie skończyłam.
Będzie śmiesznie, jeśli ten test rzeczywiście będzie. xD Ale wątpię, bo nie dostaliśmy zagadnień.


Wątpię też dlatego, że ostatnio jestem dzieckiem szczęścia. Dzisiaj wyszliśmy trochę wcześniej z ostatniej lekcji - pan z wosu taki dobry - i miałam takie 7 minut do autobusu. No to lecę. I... zdążyłam! Zamiast być w domu około 16:20, byłam wpół do czwartej.
Chyba przyjmę 99 za moją szczęśliwą liczbę, bo na taki autobus zdążyłam. :3


Wchodzę dziś do łazienki, a tam mój kot leży w wannie. Nie za dobrze z nim ostatnio, biedaczek. Ale co się z niego z mamą naśmiałyśmy, to nasze, bo to dziwnie wyglądało.



I na koniec pochwalę się moim rysunkiem doktora Mengele, który poczyniłam dzisiaj. Zasięgnęłam opinii tu i ówdzie, ponoć mi wyszło. Mam nadzieję, że nie będzie paliwem dla waszych koszmarów.





Dobranoc!

4 komentarze:

  1. Mam nadzieję, że z tym polskim również się poszczęści. :)
    Biedny kotek.
    A rysunek ma dość dobre proporcje, choć ja dałabym trochę dłuższe nogi, ale wyszło. I to trochę przerażająco :D

    Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polskiego nie było. :)
      Z proporcjami zawsze miałam problem, ale pracuję nad tym. A że wyszło przerażająco, to wiem. :3

      Usuń
  2. Nie powiem, trochę się boję że mi się przyśni :P
    to miałaś kolejnego fuksa z tym polski :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lepiej żeby nie, jednak nie do końca chcę być winna czyichś koszmarów. ;)
      No, fuks na całego :D

      Usuń