niedziela, 13 września 2015

oowulacjaaa

Dzisiaj miałam nauczyć się słówek z niemieckiego. W końcu się nauczyłam, ale trochę mi to zajęło, bo przy okazji siedziałam w Internecie. Samokontrola level hard. Od jutra będę musiała się ogarnąć.

Ogarnęło mnie też dzisiaj takie dziwne uczucie, że bardziej się otwieram przed ludźmi poznanymi przez Internet, którzy nawet nie mówią w tym samym języku co ja. To było w trakcie rozmowy z osobami poznanymi przez Tumblra, kiedy to palce same mi stukały po klawiaturze.
Nikt inny mnie ze mną nie rozmawia. Że w weekendy nie piszą ze mną osoby ze szkoły, to nawet się cieszę, bo po tygodniu najczęściej nawet moich najbliższych znajomych mam dość. A Internet? Wszystkie osoby, które mogłyby się do mnie odezwać, a nie muszą, rzeczywiście tego nie robią. Ja nie zaczynam, bo ja nie z takich, ale wychodzi na to, że daję zbyt dużo sygnałów, żeby ze mną nie rozmawiać. Nie żebym nie była tego świadoma, ale czasem mi z tym głupio. A nuż bym zdobyła nowego dobrego znajomego, ale mi szansa przechodzi przed nosem.
Jak zrazić do siebie ludzi i wpędzić się w depresję? Być mną.



 "Ludzie mnie nie lubią" - Himmler z Tumblra.



Jak już raz coś podobnego powiedziałam, to będę kontynuować.
Z uwagi na to, że ostatnio mam regularne cykle menstruacyjne, to wychodzi na to, że właśnie weszłam w owulację. I wygląda też na to, że owulację znoszę gorzej niż okres, ostatnio to obserwuję. Ale przynajmniej jest nadzieja, że za dwa dni mi przejdzie emocjonalny dół i znowu będę tryskać energią w Internetach.



Na koniec ponowię pytanie z Facebooka - zna ktoś jakieś challenge, w stylu 30 days book challenge, tylko że coś jeszcze innego? Coś, co dałoby się robić tutaj przez pewien okres czasu. Znam challenge książkowy, muzyczny i filmowy, jakby co.
A może macie pomysły po prostu na jakieś serie, które mogłabym prowadzić? Pomyślałam na razie o tym, że jak będzie Adwent/grudzień to codziennie będzie coś ode mnie, ale nie wiem co. Jak macie jakieś pomysły, to zapraszam do komentowania.

4 komentarze:

  1. Czasami łatwiej jest się otworzyć przed nieznajomym obcokrajowcem, bo skupi się na zrozumieniu treści i jakoś lepiej to przyjmie. Przynajmniej ja odnoszę takie wrażenie.
    Ja odzywam się częściej do osób, które znam z blogosfery, niż do ludzi, których znam kilkanaście lat. Bywa, nie jest mi smutno z tego powodu. Kto chciał ze starych znajomych, ten został.
    Owulacja znoszona gorzej niż okres? Też się zdarza.
    Próbowałam coś znaleźć, ale jak już coś jest, to challenge bardziej nadaje się na nagranie niż na opisywanie.
    Mam nadzieję, że coś uda Ci się znaleźć :)
    Daj znać, jak poszła kartkówka!

    Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może to też kwestia tego, że poznaliśmy się przez wspólne zainteresowania (Trzecia Rzesza/wojna ogólnie) i to tak trochę otwarło furtkę.
      I tak masz fajnie, że znalazłaś kogoś z blogosfery do pogadania. Ja musiałam znaleźć społeczność Trzeciej Rzeszy na Tumblrze, żeby odkryć w Internecie kogoś, z kim lubię gadać ;_;
      Trochę wczoraj szukałam, ale znalazłam same anglojęzyczne rzeczy, a średnio mi się chce tłumaczyć. Chyba że się przekonam. Albo jeszcze raz poszukam.
      Kartkówka nie poszła, bo w końcu jej nie było, okazało się, że nie wszyscy mają książkę, żeby się uczyć.

      Również pozdrawiam.

      Usuń
  2. Ja mam trochę inaczej jeśli chodzi o relacje interpersonalne ( chyba gorzej) W realu nie mam zbyt wielu znajomych, ale w Internetach też, a osoba, z którą pisałam od blisko 2 lat, ostatnio ( tj od ok 2 miesięcy) zupełnie zamilkła i czuję po kościach, że to już koniec znajomości, ale tak to jest w życiu. Nawet bliskich osób nie możemy być do końca pewni
    Cykle i ja przechodzę nieciekawie, więc nie masz się czym martwić na to chyba nie ma lekarstwa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście, średnio. :/
      Z myślą, że nie ma lekarstwa, już się oswoiłam, ale do niektórych rzeczy związanych z miesiączkowaniem ciągle się nie umiem przyzwyczaić. I musiałam się też trochę pożalić.

      Usuń