środa, 23 września 2015

Taka sytuacja

W szkole przez ostatni czas było generalnie tak:
Ja i moja koleżanka jesteśmy humanistkami w klasie policyjnej. Cały zeszły rok nie chodziłyśmy na zajęcia policyjne (Aktywny Obywatel), bo nie musiałyśmy, bo po co. W drugiej klasie pozmieniały się te zajęcia - zamiast dwóch godzin AO policjanci mają jedno AO, godzinę Wiedzy o prawie i godzinę Wiedzy o policji. No i na początku roku dowiedziałyśmy się z koleżanką, że chociaż na AO nie musimy chodzić, bo to nieobowiązkowe, to musimy chodzić na WoPr i WoP, bo oba są wpisane do dziennika i musimy mieć oceny. Wiedza o prawie nam nie przeszkadza, ale po co Wiedza o policji? Było z tym trochę zawirowań, aż w końcu wczoraj dogadałyśmy się z jedną z polonistek w sprawie zajęć humanistycznych, dzisiaj powiedziałyśmy o tym wychowawczyni, i...
...udało się! Oficjalnie nie chodzimy na WoP, zamiast tego w dziennik będą wpisane zajęcia humanistyczne.






A tak w ogóle, to muszę porozmawiać z moją polonistką, która za każdym razem, gdy mówi coś o rozszerzonym polskim i studiach humanistycznych, to patrzy na mnie wymownie. Po co ja się przyznawałam w zeszłym roku, że myślę o studiowaniu prawa... Palnęłam coś takiego, a wcale nie jestem przekonana. No dobra, teraz jestem przekonana - że na prawo nie idę. xD Pani musiałabym powiedzieć, że myślę o anglistyce, bo rzeczywiście trochę myślę, a może przynajmniej przestanę się przejmować rozszerzonym polskim. To znaczy nie do końca, bo moja klasa leci rozszerzeniem z tego przedmiotu, ale nie będę musiała brać pod uwagę pisania rozszerzonej matury. I tak nie biorę, ale będzie legalnie. xD



Zastanawiam się, czy jedna sprawa jest wadą, czy zaletą bycia późnym dzieckiem... Dzisiaj koleżanka opowiada mi o sytuacji w autobusie: "No, autobus podjeżdża do przystanku i wstaje taki starszy facet, około sześćdziesiątki... Wiem, że twoi rodzice tyle mają, ale dla mnie to jest starość, bo moi dziadkowie tyle mają". Ja to rozumiem (raz nawet po powrocie z kina powiedziałam rodzicom: "na sali prawie sami starzy ludzie byli, tacy pod 60 lat"), ale w sumie nie wiem, jak to naprawdę odbierać.



Skończyłam dziś grać w jedną z gier, którą mam na komputerze. Grałam w nią trzeci raz i... dalej nie wiem, o co tak naprawdę chodzi. xD Ogarniam mniej więcej postacie i niektóre wydarzenia, ale co z czego wynikło i dlaczego - nie mam pojęcia. Oszukiwało się na zajęciach z czytania ze zrozumieniem...

2 komentarze:

  1. Cieszę się, że udało się Wam z tymi zajęciami :)
    Moja koleżanka studiowała prawo przez rok, jednak nie dała rady. Choć to może wina tego, że poszła zaocznie. Ale bądźmy szczere, żeby się odnaleźć na tym kierunku, naprawdę trzeba chcieć zostać prawnikiem/adwokatem i się uczyć całymi dniami.
    Nie umiem się postawić na Twoim miejscu, moi rodzice byli najmłodszymi rodzicami wśród rodziców mojej gimnazjalnej klasy. Każda jednak sytuacja ma jakieś wady i zalety. Wydaje mi się, że koleżanka chciała opowiedzieć Ci tę historię, byś nie poczuła się źle, że Twoi rodzice mają tyle lat.
    Trzeci raz i wciąż nie wiadomo, o co chodzi? Świetnie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś naprawdę chciałam być adwokatem , nie mam też nic przeciwko uczeniu się całymi dniami, po prostu się rozmyśliłam ostatnio.
      Raczej chodziło o historię z autobusu (miała dalszy ciąg), a mówiąc o moich rodzicach, tylko wyraziła swoje zdanie. Po prostu skłoniło mnie to do przemyśleń.
      Teoretycznie wiadomo, o co chodzi, ale jest kilka faktów, których nie umiem skojarzyć.

      Usuń