wtorek, 20 października 2015

A jednak może być dobrze!

Po kilkudziesięciu godzinach czekania na oficjalne wyniki z konkursu książkowego dziś po południu dowiedziałam się, że... tak! Jestem w gronie zwycięzców! Dosłownie przed chwilą odebrałam ostatnią wiadomość od organizatora, że wszystko jest w porządku (sprawdzał warunki do spełnienia dla udziału w konkursie i u mnie wszystko się zgodziło - bo jakby inaczej? :P), a książka zostanie wysłana jeszcze w tym tygodniu.

Moi drodzy, wasze dziecko szczęścia ma czym cieszyć twarz przez najbliższe dni.
Bo znowu wierzę w to, że mam szczęście. Dawno sobie niczego nie wygrałam, a tu proszę - nie dość, że wygrałam, to jeszcze książkę. :D
Zdjęcie i jakiś większy opis wstawię, jak przyjdzie do mnie paczka, lubię wstawiać własne zdjęcia na bloga. :3


Poprawiło mi to też humor po weekendzie, zwłaszcza po niedzielnym wieczorze. Brzuch tak mnie bolał, że myślałam, że nie zasnę. Oficjalnie dopisuję owulację - czy ogólnie cykle menstruacyjne - na magiczną listę minusów bycia kobietą, przed czym wzbraniałam się bardzo długo.
Wiecie, co jest najgorsze w bolesnej owulacji? To, że jak boli, to i tak to nie zwalnia z wfu. Nie wiem, czy w każdej szkole tak jest, ale w moich wszystkich szkołach było/jest tak, że jak się przyniesie magiczną karteczkę od rodzica, to można w czasie okresu posiedzieć na ławce. I jak się użyje słowa-klucza "niedyspozycja", to jest w porządku. Ale nigdy nigdzie nie słyszałam o zwolnieniach z powodu owulacji. I jeżeli bóle owulacyjne mi będą wypadać na wfie, to będę się musiała męczyć.
Do takich rzeczy doszłam, leżąc w niedzielę w łóżku i próbując ignorować własne jajniki.



Dzisiaj bite 40 minut gadałam z koleżanką przez telefon. Najpierw dogadywałyśmy szczegóły swojego spotkania - w sobotę jedziemy do kina - a potem rozwiązywałyśmy jakieś testy w Internecie, wspólnie dyskutując nad swoimi odpowiedziami. Szczerze? Jeszcze nigdy nie bawiłam się tak dobrze, rozmawiając z kimś nie w cztery oczy.





Odgrzebałam takie zdjęcie z czeluści mojego komputera. Fajne jest, nie? I w ogóle nie pasuje do tematu, ale chciałam urozmaicić notkę. xD


Dzisiejszy dzień uważam za udany, tak generalnie. Czasem jednak jest fajnie.

4 komentarze:

  1. zdjęcie <3

    gratuluję wygranej :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Gratuluję wygranej :)
    Niedyspozycja. Byłam jedną z niewielu osób, które unikało tego słowa. Wolałam ćwiczyć - choć nie byłam aż tak aktywna jak zwykle - bo niektóre ćwiczenia pomagają na ból.
    W poniedziałek rozmawiałam z przyjaciółką prawie pięćdziesiąt minut, bo czegoś się dowiedziała, a w weekend była w kinie i gadałyśmy o filmie.
    Śliczne zdjęcie :)

    Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! :)
      Weź, teraz mi głupio, bo co miesiąc trzymam kciuki za to, żeby pierwszy/drugi dzień okresu wypadł mi w dzień z wfem i żebym nie musiała ćwiczyć. :(

      Również pozdrawiam.

      Usuń