niedziela, 4 października 2015

Dylematy

Z piątku na sobotę chciałam iść wcześniej spać, bo nie wiedziałam, czy się wyśpię. Skończyło się na tym, że do pierwszej w nocy siedziałam na Tumblrze i pisałam z poznaną tam dziewczyną. xD
Ale przynajmniej zasnęłam z dobrym humorem.


Przez Five Nights at Freddy's zaczynam zawalać szkołę. ;_; Wiem, że jest niedziela i w tym tygodniu się w sumie wszystko może stać, ale chodzi mi o to, że wczoraj i dzisiaj, zamiast robić lekcje, to siedziałam na YouTube i oglądałam teorie. W najlepszym wypadku słuchałam piosenek, gapiąc się w zeszyt.
A żeby było śmiesznie, jednocześnie jestem przekonana, że wszystko dobrze się skończy. Już parę razy tak miałam, że najpierw nie chciało mi się ogarniać szkoły, bo miałam lepsze rzeczy do roboty, potem panikowałam, bo wiedziałam - albo wydawało mi się - że nic nie mam i nic nie umiem, potem robiłam zadania domowe na odwal się i uczyłam się po łebkach, potem dalej panikowałam, a potem wszystko dobrze się kończyło. W najgorszym wypadku - było to w drugiej klasie gimnazjum - pisałam test "poprawkowy" z matematyki, bo w swoim czasie zawaliłam twierdzenie Pitagorasa i z ocen mi wychodziło mocne 4, to nauczyciel kazał mi pisać test z całego roku. Oczywiście napisałam dobrze i na świadectwie miałam bardzo dobry. :)
We wrześniu już tak miałam, że zrobiłam zadanie z wosu trochę po łebkach i myślałam, że będzie całkowicie źle, a akurat tym razem nauczyciel mnie zapytał z tego zadania. A potem zaczęłam mówić jak natchniona i wybroniłam się na pięć.


Mam problem z niepohamowaną chęcią kupowania rzeczy. Ale nie po prostu różnych rzeczy, tylko Rzeczy. Takich "ważnych".
Na przykład, dzięki piosenką z Fnaf'a odkryłam anglojęzycznego youtubera o nicku Smike, który akurat teraz wypuścił koszulki, z takim oto wzorem:


JA TEGO POŻĄDAM!
Co z tego, że kosztuje 20 dolarów (ok. 75 zł) bez przesyłki. Chcę!

Koszulka to jest jeszcze mały problem, bo jestem co do niej przekonana, jak się dobrze zakręcę wokół mamy to będę miała zamówioną, ale jest taka jedna książka...



Z jednej strony mam już jedną biografię Mengelego w domu (którą czytam od stycznia, ale to już by the way xD), no i jest dostępna tylko na Allegro za sto złotych. Ale z drugiej strony to Mengele no! I jeszcze to zdjęcie na okładce! I w ogóle xdcnsdjfbhjdwialdfsdfjbdsjkfdgbjhuwf@#!!!
Nie wiem co mam robić ;_;

4 komentarze:

  1. Ja przez Castle'a trochę zawaliłam drugą klasę, ale i tak miałam średnią powyżej 4,0 (co i tak był najniższą w mojej karierze). Czasami hie chciało mi się uczyć, ale zdołałam zachować skórę.
    A ja chcę torbę z serialowym napisem Castle! Dlatego oszczędzam.
    Spróbuj przekonać mamę, skoro to Mengele.

    Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi tam się ostatnio ciągle nie chce. xD Nawet zaczynam się bać o zdanie matury. Ale może się wszystko uda. :)
      Użycie argumentu, że to Mengele, może mamy nie przekonać - dalej się dziwi, że się interesuję nazistami - ale zawsze może zamówienie na urodziny zadziała. :) Jeszcze zobaczę, skoro na razie sama się waham...

      Dobranoc! ;)

      Usuń