piątek, 13 listopada 2015

Czy wiesz, który dzisiaj jest? Piątek trzynastego!

Witam wszystkich w piątek trzynastego! Mieliście dzisiaj pecha? A wierzycie w to w ogóle?
Bo ja nie. xD

Stało mi się tylko tyle, że akurat jak poszłam pobiegać, to telefon mi się zresetował i bateria mi spadła z 55 do 15% naładowania. Smuteczek. :( Przez to wróciłam do domu jakieś 15 minut wcześniej niż planowałam.
Dzisiaj w porannym autobusie, którym jechałam do szkoły, jedna dziewczyna miała pecha, bo kierowca jej nie zauważył i jej zamknął drzwi przed nosem. Dosłownie. Nie wiem, czy nawet nie oberwała - z mojej perspektywy tak to wyglądało - ale skończyło się dobrze, bo w końcu wsiadła.


Dobra, a teraz pstryk! Historyk mode on.
A czy w ogóle wiecie, skąd wzięła się pechowość piątku trzynastego?
Kojarzycie może zakon templariuszy? W dużym skrócie - to zakon rycerski utworzony w trakcie wypraw krzyżowych (mających wyzwolić miejsca święte w Palestynie z rąk muzułmanów, a potem je bronić - same wyprawy zaczęły się w XI wieku, zakon - w XII), aby chronić pielgrzymów wędrujących do Jerozolimy. Od grupki biednych mnichów templariusze rozrośli się w naprawdę wielką potęgę, aż w końcu na początku XIV wieku król Francji, Filip Piękny, który miał u zakonu długi, postanowił go zlikwidować. Zawirowało, zawirowało i 13 października 1307 roku rozpoczęły się masowe aresztowania templariuszy. Tak się złożyło, że 13 października to był wtedy piątek, no i przez tego pecha rycerzy zakonnych utarło się, że to trzynasty dzień miesiąca przypadający w piątek jest generalnie pechowy.

Nie mam pojęcia, czy ta wiedza wam się do czegoś przyda. Mi się przydała tylko do tego, że mam o czym dziś napisać w poście. No i nie muszę włączać tych wszystkich filmików na YouTube o klątwie piątku trzynastego, bo już to wiem. A wiem dlatego, że w gimnazjum miałam taką fazę, że się interesowałam templariuszami i chłonęłam wszystko o nich. Nawet mam kilka tematycznych książek w domu. Co prawda tylko jedna jest "fachowa" - zdjęcie poniżej - a reszta to fikcja z wplecionymi faktami, ale to zawsze coś!


Ach, te wspomnienia...


Poza tym po raz kolejny przekonałam się dzisiaj, że Tumblr jest maszynką do robienia szczęścia. Po jednym poście (o mnie!), który przeczytałam, banan do teraz nie schodzi mi z twarzy.


Dobra, to dziś tyle ode mnie.
Nie, no tak, miałam zapytać: czy takie wtrącenia z ciekawostkami - czy to historycznymi, czy innymi, chociaż tych pierwszych będzie więcej (humana tak bardzo) - wam się podobają? Bo w sumie mogłabym często rzucać różnymi rzeczami. To jak? :)

Paa! Idę pisać opowiadania.

2 komentarze:

  1. Nie miałam pojęcia, skąd się wzięła ta pechowość. Przez ten post moja wiedza się poszerzyła. Dziękuję! :) Mnie się takie wzmianki podobają ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że mogłaś się dowiedzieć czegoś nowego. :D Zawsze do usług. ;)

      Usuń