środa, 4 listopada 2015

Księga naleśników

[...] Tam już czekało na niego dwóch mężczyzn. Pierwszy wyglądał ponuro, co akcentowały jeszcze jego krzaczaste brwi. Drugi, raczej krągły i jowialny, przyjął kanclerza z otwartymi ramionami i zaczął mu serdecznie gratulować.
Pierwszy przerwał bez ceregieli to, co uważał za demonstrację niestosownej wylewności, i rzucił:
– Śmiało, pana ruch, najwyższy czas, by tam pójść. [...]

To cytat z "Księgi Życia", znaleziony już w poniedziałek. Trochę jest wyrwany z kontekstu, więc powiem wam, że w tej scenie Hitler przygotowuje się do jakiegoś wystąpienia i opisanych wyżej mężczyzn napotyka po wyjściu ze swojego gabinetu i zejściu po schodach (serio).
Kiedy przeczytałam ten fragment, to przeszło przeze mnie "milion" reakcji.
Przede wszystkim zetknęły mi kabelki i powiedziałam sobie: Kurde, przecież to Hess i Göring!
Potem stwierdziłam, że mam do bólu krótki czas reakcji, jeśli chodzi o dopasowanie nazistów do ich opisów.
A na koniec pomyślałam, że chyba jest ze mną coś nie tak, zważając na to, jak się tym zaczęłam jarać. xD
W sensie swoją reakcją, bo że się generalnie jaram nazizmem, to już nie jest nic nowego.

Ale trzeba przyznać, że ten opis jest do bólu akuratny.



Obejrzałam jeden odcinek "Sabriny" i nabrałam ochoty na naleśniki. A miałam je dzisiaj na obiad.
Kurde, naprawdę chce mi się naleśnika.
Ma ktoś może naleśniki?


Zastanawiam się, czy by nie rzucić szkoły i zacząć utrzymywać się z blogowania. Dobra, może nie tak na poważnie, ale powinnam w tej chwili uczyć się na wos, a zamiast tego piszę tę notkę, na zmianę z krążeniem po YouTube i pisaniem rozdziału na Życie jest podróżą.


A propos YouTube'a - jakoś wczoraj znalazłam to:


Dlaczego mnie to śmieszy ;_; Ten Foxy tam tak "szczeka" i w ogóle to tak dziwnie brzmi. Boże... popłakałam się ze śmiechu, nie mogę...!
Tak mnie to bawi, że *spojler* nie przestraszyłam się jumpscare'a na końcu, a zwykle mnie to przestrasza.


Zabierzcie mnie z tej części Internetu, błagam!

Chociaż nie. Przynajmniej jest zabawnie. xD

4 komentarze:

  1. Glebłam przy tym fragmencie xD Tak po prostu, choć nie miałam ku temu podstaw.
    Gdyby z blogowania (czyt. blogi opowiadaniowe) dało radę się utrzymywać, to już bym to robiła. Ale cóż, życie.
    Gdy myślę, że wreszcie doszłam do granic internetów, pojawiasz się Ty i pokazujesz mi, jak bardzo się mylę.

    Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też glebłam, ale to głównie z powodu hasła o brwiach. Z brwi Hessa wszyscy się śmieją, zwłaszcza na Tumblrze.
      No dobra, tylko na Tumblrze.
      A może to ja jestem granicą Internetu? :P

      Również pozdrawiam. :)

      Usuń
  2. w ogóle was nie czaję ale i tak jest jest fajnie :P

    OdpowiedzUsuń