sobota, 7 listopada 2015

Mosad go przejął...

Mój tata co sobotę chodzi na zakupy. Przychodzę rano do kuchni i mówię: "Mamooo, bo jest taka gazeta... może mi tata kupić?". Podaję tytuł, tata wpisuje na karteczkę i zaraz idzie na miasto.
Po jakimś czasie tata wchodzi do domu, zagląda mi do pokoju i mówi: "No, kupiłem ci tego Hitlera!".


Zdziwienie mojej mamy było bezcenne, ale jak już chciałam gazetę, to temat nie mógł być inny. :)


Tak się zastanawiam - czy jestem jedyną osobą, która jeszcze nie czuje klimatu świąt? Klimat to może złe słowo, ale co jakiś czas ktoś mi mówi, że widział ozdoby świąteczne w sklepach albo słyszał okołoświąteczne piosenki w radiu. Niby jakoś dużo po sklepach nie chodzę, radia też w sumie nie słucham, ale po pierwszym listopada zazwyczaj rzeczywiście coś już osobiście spotykałam, a teraz - nic. Jedyne co, to rozmawiałam z Hiszpanką (później wspominaną jako Irene) i Ukrainką (Alyona), które są wolontariuszkami w mojej szkole, o tradycjach bożonarodzeniowych. Ale to w sumie się nie liczy. Chociaż reakcja Irene właściwie na wszystko - "Alyona, ubierzmy choinkę! I kupmy żywe ryby!" - była urocza.
Oprócz tego zastanawiam się nad książkami, jakie chcę dostać, ale to akurat robię od czerwca, odkąd dostałam szlaban na kupowanie książek i dowiedziałam się, że kolejne dopiero na święta. xD


Ja i mój tata jesteśmy fanami teleturnieju Jeden z Dziesięciu. Zawsze siadam sobie do oglądania z myślą "Ciekawe, o co dziś będą pytali". No i wczoraj padło pytanie brzmiące mniej więcej tak:
W jakim kraju był sądzony zbrodniarz wojenny Adolf Eichmann?
Moja odpowiedź na to:
W Izraelu! Mosad go przejął i go wywieźli!

Oczywiście, że powiedziałam dobrze, ale sposób, w jaki ujmuję pewne rzeczy, rozwala mnie samą. xD
(I nie, wcale nie wiem tego z biografii doktora Mengele xDD).

O, przypomniała mi się jeszcze jedna rzecz. Wczoraj z ciekawości włączyłam autokorektę w pliku z opowiadaniem Życie jest podróżą. Myślałam, że padnę, jak program chciał zmienić Rheydt na Heydrich (płaczę!) i Hoess na Hess - ekhem ekhem:

... wkręciły mi się dwa nazwiska: Rudolf Hess i Rudolf Hoess. ... Po pewnym czasie wytłumaczyłam to sobie tak, że są to dwie pisownie tego samego nazwiska i że jest to nazwisko właśnie tego komendanta co to miał dom tam pięć metrów od płotu obozu i więźniowie mu sprzątali w ogródku. ... Okazało się, że Hess i Hoess to dwóch zupełnie różnych panów - skleiłam sobie dwie osoby w jedną i Rudolf Hoess, czyli komendant obozu, otrzymał twarz Rudolfa Hessa, jednego z najbliższych współpracowników Hitlera...
cytat z tej notki.

Przynajmniej mam teraz świadomość, że nie tylko ja ich myliłam, bo komputer też. xD



Zastanawiam się, czy by kalendarza adwentowego nie przeciągnąć na cały grudzień. Czyli że wrzucałabym notki z opisanym obrazkiem/piosenką cały miesiąc. Bo w sumie po Wigilii zostaje tylko tydzień, przez który i tak bym pisała. Więc w sumie...

2 komentarze:

  1. Haha, masz własnego Hitlera :D Miłego czytania.
    Tez nie czuję jeszcze świąt, u mnie się to zacznie wraz z Adwentem. I mam nadzieję, że nie dostanę książki. Rok temu dostałam taką, którą przeczytałam wcześniej i się teraz kurzy.
    Dobry pomysł z tym kalendarzem ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardziej chodziło mi o to, że nawet ozdób nigdzie nie widziałam, a zazwyczaj mi się rzucają w oczy w sklepach xD Generalnie zaczynam czuć święta w weekend przed Wigilią. xD
      Ja zawsze dostaję książki, ale właśnie dlatego podaję rodzicom tytuły - żeby mi się nie zdublowały i żeby była pewność, że mi przypadną do gustu.
      W takim układzie to raczej nie będzie kalendarz (adwentowy) xP Ale cieszę się, że pomysł się podoba.

      Usuń