czwartek, 10 grudnia 2015

10 grudnia


Dzisiaj witam was trochę nietypowo, bo zdjęciem Kennetha Branagha, brytyjskiego aktora, który obchodzi dzisiaj 55. urodziny!
Wiem, bo w gimnazjum miałam fazę na brytyjskie kino. Nie pytajcie o szczegóły, błagam.

Generalnie jest tak, że Branagha kiedyś nienawidziłam, potem wielbiłam, a teraz generalnie sobie go cenię, chociaż od niecałego pół roku dostaję ataku śmiechu na samą wzmiankę o nim, bo się dowiedziałam, że w filmie Ostateczne rozwiązanie zagrał Reinharda Heydricha, do którego jest tak podobny, jak ja do Natalie Portman. Czyli wcale.
Oh, wait, ja się przynajmniej urodziłam w tym samym dniu roku co Natalie. xD
Filmu nie widziałam, bo stwierdziłam, że nie chcę sobie ani mojego wyobrażenia o Heydrichu, ani mojej opinii o Branaghu niszczyć jeszcze bardziej.
Tak jeszcze a propos ataków śmiechu: na ostatnich Igrzyskach Śmierci wybuchnęłam chichotem, kiedy na ekranie pojawił się Caesar Flickerman, grany przez Stanley'a Tucci, który w wyżej wspomnianym filmie zagrał Eichmanna. Muszę przyznać, że są bardziej do siebie podobni niż Heydrich i Branagh, ale i tak cisnę z tego bekę od paru miesięcy.
xDD


Dzisiaj właściwie nawrzeszczałam na koleżankę, bo dała mi do ułożenia jakąś układankę, a potem mi podpowiadała, czego bardzo nie lubię. A jak ją rozkładałam (w sensie układankę xD), żeby zacząć od nowa na spokojnie, i mi zwróciła uwagę, że przecież dobrze zaczęłam, to jej dowaliłam, że mam takie schorzenie psychiczne, że jak ktoś mi przerywa, to muszę zacząć od nowa, bo inaczej nie umiem.
Nie mam pojęcia, ile jest przesady w tym schorzeniu psychicznym, ale rzeczywiście tak mam, że jak coś robię, to nikt nie może mi przerywać. A jak wchodzę na Wikipedię i czytam o jakichś problemach psychicznych, to mi się czasami wydaje, że wszystko do mnie pasuje.
Także tego.

A propos szperania na Wiki w dziale z psychologią - to wina czytania Jednego z nas. Nie polecam.
Wbijania na Wiki w ten dział oczywiście, bo książka jest spoko.



Powinnam dziś przeczytać Pana Tadeusza Księgę I "Gospodarstwo", ale zamiast tego zamulam przed kompem, znowu. Niby zaczęłam, ale odpadłam w połowie drugiej strony. Jak już trafię do pisarskiego nieba (albo piekła, w sumie mi wszystko jedno), to Mickiewiczowi zasadzę kopa na ryj za gnębienie uczniów. Słowacki i inni dostaną rykoszetem.
Nie no, żartuję. Ale jak muszę czytać lektury, to się we mnie gotuje. Serio. Nie moglibyśmy zamiast tego przeczytać Jednego z nas w ramach rozszerzenia z wosu czy coś? Przecież ja z tej książki wyniosę więcej niż z wszystkich dramatów romantycznych razem wziętych. >.<



PS. Dobijemy do końca roku do 4000 wyświetleń? *wink wink*

4 komentarze:

  1. Mam wrażenie, że skądś znam Branaghna, ale nie umiem przypomnieć sobie skąd. Filmweb mnie oświeci.
    Dla mnie to nie schorzenie, a fobia; każdy jakąś ma ;)
    Przebrnęłam jakoś przed Tadka, cieszę się, że mam to już za sobą, bo jakoś sympatii do Mickiewicza nie mam. Chciałabym widzieć, jak dajesz mu kopa :D
    Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobra, może to nie schorzenie psychiczne, ale może jego objaw, coś bliżej zalążka nerwicy natręctw niż fobii. Z tych to arachnofobia i akrofobia xd Zresztą, po prostu hasło o schorzeniu przyszło mi do głowy jako pierwsze, nie zastanawiałam się nad tym wtedy.
      Wybierz się ze mną na drugą stronę, to zobaczysz :D

      Usuń