sobota, 12 grudnia 2015

12 grudnia



To, że wstawiłam dziś tu to zdjęcie, może oznaczać tylko jedną rzecz.
Dobra, niech będzie, że dwie.
Skończyłam czytać Jednego z nas.
I znowu mi odwaliło na jego punkcie. Nevermind.

Boże, z kaca po tej książce będę się leczyć chyba przez dwa miesiące. To wszystko tak łamie serce...! I jeszcze jak się pomyśli, że to na faktach...!
Jeden z nas przedstawia tyle szczegółów z życia niektórych z ofiar, że to aż poraża; i że to byli często tacy młodzi ludzie...


Kurde, kogo ja próbowałam oszukać poprzednim zdaniem? No nie czarujmy się, przecież od początku wiadomo, o kogo tu chodzi.
O niego. O Andersa Breivika.
Czy mówiłam już, że był jedną z moich największych gimbazjalnych miłości? No pewnie, że mówiłam! W końcu 22 lipca mamy za sobą.
No i dzisiaj poczułam się tak, jakbym w sferze uczuciowej powróciła do gimnazjum.
Znowu ogarnia mnie to niewypowiedziane wrażenie duchowego połączenia z nim, młodzieńcze rozczarowanie światem, które musiało towarzyszyć zarówno jemu, jak i reszcie Norwegii w najtrudniejszych dniach, no i przekonanie, że te jego niebieskie oczy będą mnie prześladować całymi dniami.

A ostatnie dwa zdania z książki to już w ogóle mi złamały serce.


Jednym fragmentem rzeczywistego świata, jaki widział, były czubki drzew rosnących wokół więzienia.
I białe ściany.

BIAŁE ŚCIANY

Co takiego przejmującego jest w białych ścianach, że to hasło odbija mi się echem w głowie, przed oczami mam tę biel, tę przejmującą biel, a w sercu żałość, smutek i pustkę jednocześnie?

Ludzie, ja tu płaczę, moje życie się kończy. Chyba że da się jakiś czas przeżyć z sercem rozszarpanym na małe kawałeczki.


Przez moment się zastanawiałam, czy przypadkiem nie zidiociałam, przy okazji cofając się w rozwoju (do wspomnianej wyżej mentalności gimnazjalistki), ale potem sobie przypomniałam, że w sumie nadal zdarza mi się tak przesadnie reagować. Breivik przynajmniej jeszcze żyje, w przeciwieństwie do Heydricha, Mengelego, Hessa i tak dalej - przynajmniej na jakiś czas pozbyłam się tego dziwnego wrażenia, że jestem nekrofilem mam zadatki na nekrofila. (xD)



Wybaczcie mi tę notkę (jeżeli ktoś jest urażony albo ogólnie uważa, że jest dziwna), ale miałam się podzielić swoimi uczuciami po przeczytaniu Jednego z nas, to się podzieliłam. Musiałam się wygadać.

4 komentarze:

  1. Przyzwyczaiłam się już do Ciebie i wszelkie "idiotyzmy" mnie nie rażą.
    Białe ściany. Mnie się kojarzą z izolatką. Zawsze. Więc chyba sama jestem dziwna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie on ma pojedynczą celę (tylko dla siebie), więc wiesz, do izolatki całkiem niedaleko xD

      Usuń
  2. ja jednak nie ogarniam tej fascynacji... ;) ale luz twoja sprawa ;)

    OdpowiedzUsuń