niedziela, 13 grudnia 2015

13 grudnia

Witam!
Dzisiaj będą dwie piosenki, ale jak zwykle zaczniemy od zdjęcia.





Wykonane nocą w obozie koncentracyjnym w Oświęcimiu (nie moje, z Tumblra :P). Będzie się trochę wiązało z jedną z piosenek, ale o tym za chwilę.
Albo dobra, zacznę właśnie od tej.



Obozy koncentracyjne! Kominy krematoryjne!


Jakiś czas słuchałam tej piosenki, jak byłam młodsza - z tego co pamiętam, brat mi ją kiedyś włączył i sobie czasem leciała. Wpadła mi w ucho! Widzicie, jaką degeneratką już wtedy byłam?
Żartuję, wtedy nie ogarniałam tekstu ani nawet nie wiedziałam, co to obóz koncentracyjny. Miałam chyba z 6-7 lat, a wiedzę tę nabyłam, będąc w gimnazjum.
Piosenkę tę przypomniałam sobie dzisiaj - w sumie bez powodu - i stała się moim hymnem.
Tak, przez te obozy.
Zdjęcie dałam, bo generalnie "uosobieniem" obozu koncentracyjnego jest dla mnie Auschwitz, bo tam byłam na wycieczce - wszyscy wiemy, co to zmieniło w moim życiu - i mi się ta piosenka z tym kojarzy.


Przejdźmy do drugiej piosenki na dziś.



Wczoraj słuchałam francuskiej wersji tej piosenki, którą znalazłam przypadkiem (nie pytajcie jakim, to dłuższa historia) parę lat temu, i stwierdziłam, że ogarnę sobie angielską, bo wiedziałam, że jest, ale nigdy nie przesłuchałam.
No to sobie przesłuchałam... i wsłuchałam się w tekst... i nie mam pojęcia dlaczego - może przez to, w jakim generalnie stanie byłam wczoraj - skojarzyła mi się z Andersem. I teraz za każdym razem, jak jej słucham, to serce jeszcze bardziej mi się łamie. ;_;


Dobra, więc może zmienię temat.
Dzisiaj w nocy nie spałam do drugiej, bo najpierw oglądałam film i skończyłam o pierwszej, a potem dopisałam parę zdań do opowiadania. Komputer odstawiłam o 01:30 (około). 10 minut wyganiałam kota z pokoju, bo nie umiem spać, jak siedzi u mnie na krześle i się myje (bo to robi głośno). Skończyło się na tym, że zarył raz głową w drzwi. xD I zasnęłam pewnie koło tej 02:00. Żeby było śmiesznie, obudziłam się trochę przed 09:00, czyli jak zwykle w weekendy, i byłam wyspana - nie mam pojęcia, jakim cudem.
Będę jeszcze testować granice swojej wytrzymałości, ale to może w święta/ferie, bo wtedy jest więcej czasu i nie trzeba dwa dni później wstawać o 06:30...

4 komentarze:

  1. Przy pierwszej miałam takie WTF?! na twarzy, bo, pomijając tekst, jestem osobą kochającą wsłuchiwanie się w dźwięk instrumentów, a tu tego nie ma.
    Druga już jakoś bardziej do mnie trafia.
    Czasami krótszy sen działa znacznie lepiej :) Ja zasnęłam po północy, a wstałam o 5:40, bo trzeba na studia jechać. Ale dałam radę.
    Pozdrawiam! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A widzisz, to ja mam trochę inaczej, bo zwracam uwagę nie na konkretne instrumenty, ale ogólnie na melodię, i tutaj sposób jej wykreowania mi nie przeszkadza. Śmiem nawet stwierdzić, że jest genialny, ostatnio się otwieram na taką muzykę.
      Dlatego będę eksperymentować ze snem. ;) Może w końcu znajdę godzinę, o której powinnam kłaść się spać, żeby się wysypiać na tygodniu.
      Również pozdrawiam! :D

      Usuń
  2. kurcze nie mam teraz jak tego przesłuchać... ale na pewno to zrobię!

    OdpowiedzUsuń