piątek, 25 grudnia 2015

25 grudnia

Nie mam co dziś pisać, więc w sumie pochwalę się tylko moimi prezentami. :)



Tak, mam laptopa Lenovo. xD To jedyne miejsce, w którym to zdjęcie chciało wyjść w miarę dobrze. Ale w razie czego, jeśli coś jest niewidoczne, to lecę tytułami od góry:
Joe J. Heydecker, Johannes Leeb - Proces Norymberski. Trzecia Rzesza przed sądem
Anthony Doerr - Światło, którego nie widać
Albert Speer - Dzienniki ze Spandau

Wszyscy wiemy, dlaczego padło na te książki - tak, Światło... dzieje się w czasach drugiej wojny światowej i już mi się podoba, bo niby nie zaczęłam czytać, ale zaczyna się cytatem z Goebbelsa. :)
Z wyborem książek na święta wyszły dwie zabawne sprawy, które uświadomiłam sobie w sumie dopiero wczoraj.
a) Mogłam zamówić tylko trzy książki, więc zamówiłam trzy cegiełki. Raczej widać to na zdjęciu, ale żeby być szczegółowym, to najcieńsza z tych książek - Dzienniki - ma 540 stron, dwie pozostałe po ponad 600.
b) Wszystkie te trzy pozycje wybrałam właściwie w ciemno. Zazwyczaj kiedy kupuję książki, to najpierw "milion" razy przechodzą przez moje ręce i dopiero potem się decyduję. Proces miałam w rękach raz i raz go przeglądałam, Dzienniki trzymałam raz, ale nawet nie przejrzałam, a Światło wczoraj w ogóle widziałam po raz pierwszy - do kupna przekonała mnie pewna recenzja. :)



Druga rzecz to perfumy Katy Perry "Royal Revolution". Dawno chciałam mieć nowe perfumy (poprzednie dostałam w święta 4 lata temu) i przyznaję, że o wyborze tego zapachu - który wybierałam sama kilka tygodni temu - w sumie zdecydowało nazwisko piosenkarki, którą sobie cenię i której lubię słuchać. Oczywiście sam w sobie zapach też jest super. :) W sumie nie wiem jak go opisać. Mój nos twierdzi, że najbliżej mu do zapachu budyniu śmietankowego, ale - w przeciwieństwie do typowego aromatu budyniowego - nie jest aż tak mdły i chamski.
No i oczywiście flakonik jest piękny! Na zdjęciu nie da się tego dobrze oddać, ale nie mogę się napatrzeć. ♥



Ostatnia rzecz to piżama z kotem Simona, która mi się kiedyś spodobała w sklepie i o czym pamiętała moja siostra - w przeciwieństwie do mnie. xD Ale serio, wiem że widziałam tę piżamę w sklepie, ale w sumie o niej zapomniałam. A tu proszę, taka niespodzianka.


Co roku w święta marudzę w związku z prezentami. W tym roku jedyne, na co mogę pomarudzić, to to, że... nie mam na co marudzić. xD Naprawdę, nie mam się do czego przyczepić. Na razie, bo trochę boję się, czy mi Światło, którego nie widać przypadnie do gustu, ale że sama wybierałam, to tymczasowo zawieszam krakanie na ten temat.


Nie wiem, czy to spodziewane, czy nie, ale już się wzięłam za Proces Norymberski. Wczoraj na Wigilii była cała najbliższa rodzina (ja + rodzice + rodzeństwo + rodzina brata - moja bratowa z bratankiem), to się widowiskowo odcięłam od wszystkiego i czytałam w kącie. A dziś w nocy poszłam spać o 3:00, bo byłam na Pasterce, a potem czytałam. Wstałam o 9:00 i nie byłam trupem, także luz. :)

A teraz mam dylemat, co robić - iść spać, czytać, oglądać film czy czytać. Mam czas, zastanowię się.

2 komentarze:

  1. Trzy ksiażki o solidnej objętości - wow! Mam nadzieję, że każda z nich trafi do Ciebie, spodoba się i zapadnie w pamięci. Ja dostałam jedną, za to wybraną przez siebie i się jaram, bo 3/5 marzenia mam spełnione :D
    Ładny flakonik. Nie jestem fanką perfum, przeważnie są dla mnie za słodkie. Ale ta gama zapachowa chyba przypadła by mi do gustu.
    Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też wybierałam sama xD tylko że na spontanie i przez to nie jestem jednej pewna :P
      A ja właśnie lubię, jak perfumy są słodkie, nie lubię zbyt delikatnych. Tylko potem nie mam kiedy ich używać i mi się marnują.

      Usuń