sobota, 26 grudnia 2015

26 grudnia


Nie mam pomysłu, więc wstawiam zdjęcie doktora Mengele lepiącego bałwana z dwójką swoich synów (biologicznym i przybranym - synem drugiej żony z jej pierwszego małżeństwa).

Nie pamiętam, kiedy ostatni raz sama lepiłam bałwana. Albo zjeżdżałam na sankach. Szczerze mówiąc - nie tęsknię za tym. Pamiętam, że samo bawienie się śniegiem było fajne, ale nie cierpiałam najpierw ubierać się do wyjścia, a potem, po powrocie do domu - rozbierać się z tych wszystkich warstw.
Nie, ja wcale nie narzekam. xD A tak na serio to wolałam mulić cały dzień w domu niż ubierać się, wychodzić, wracać po godzinie i się rozbierać. Wyrosłam na dumne dziecko Internetu i książek.


Chciałam pojechać sobie we wtorek do kina, ale w tym najbliższym mi w sumie nic nie leci, głównie to Gwiezdne Wojny, które mnie nie jarają. Mogłabym pojechać do innego, ale nie chce mi się jechać kilkadziesiąt minut autobusem + kilka tramwajem tylko po to, żeby obejrzeć film (Most Szpiegów, gdyby ktoś pytał), do którego nie jestem przekonana i który za parę miesięcy mogę ogarnąć w necie. Możliwe, że zamiast tego po prostu pojadę do najbliższego centrum handlowego (tam, gdzie mam najbliższe kino - kilkanaście minut busem) i się poszwendam po sklepach. Żeby nie było, że będę chodzić bez celu - mam odwieszony szlaban na kupowanie książek! Więc poszłabym do Matrasa i kupiła coś. Zastanowię się.


Pisała do mnie bodajże tydzień temu koleżanka z gimnazjum, czy bym się z nią nie spotkała w przyszłym tygodniu, jak już jest wolne. Niby bym mogła, ale średnio mi się chce z nią rozmawiać. Nawet jak byłyśmy w jednej klasie, to nie miałyśmy za dużo wspólnych tematów. Będzie sztywno, jeśli się z nią spotkam. Tak jak raczej nie lubię zakupów, to już wolę pojechać do tego CH. xD Jeszcze się zobaczy, ale - trochę podświadomie - już się zastanawiam, jak ją zbyć.



Po świętach czuję się lepiej niż zwykle. Co roku byłam ociężała po tych trzech dniach, a teraz jakoś mi tak lekko. Mam teorię spiskową, że to przez czytanie o nazistach, bo prawie cały czas siedziałam z Procesem Norymberskim w ręce, ale to tylko taki luźny pomysł.



Dobra, bo spać muszę iść. Paa!

2 komentarze:

  1. Chciałabym ulepić bałwana. Albo wbiec w zaspę.
    Miałam iść na Most szpiegów, ale rozłożyło mnie przeziębienie, gdy było w moim kinie i ostatecznie nie poszłam, zobaczę w sieci.
    Gdyby do mnie odezwał się ktoś z gimnazjum czy nawet liceum, też raczej bym odmówiła. Jednak czas robi swoje, ludzie nie są już tacy sami, a szukanie na siłę tematu do rozmowy to niewypał.

    Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi Most szpiegów polecała znajoma, ale sama nie byłam przekonana. Nawet się cieszę, że nie mam jak obejrzeć.
      W sumie racja, że czas robi swoje. Niby odzywam się do paru osób z gimnazjum, ale to nie to samo co kiedyś.

      Również pozdrawiam. :)

      Usuń