niedziela, 27 grudnia 2015

27 grudnia

Kartka z kalendarza:
1939 – W odwecie za zabicie 2 żołnierzy, w nocy 26 na 27 grudnia Niemcy zamordowali w Wawrze pod Warszawą 107 osób.

Nie mam pojęcia, po co mi i wam ta wiedza, ale znalazłam tę informację 4 lata temu i dalej pamiętam, to wstawiam. :)

W moim magicznym folderze na Grudzień zostało mi w sam raz tyle zdjęć, co dni, więc nie ma co kombinować. Wybieram jedno.


Jak wybierałam zdjęcia, to coś a propos tego gifa chciałam coś napisać mądrego (tak jakbym jeszcze potrafiła xD), ale że już nie pamiętam, to tylko to tu zostawię.


Wczoraj, jak opublikowałam posta, to napisałam, że musiałabym już iść spać. Było po 23:00 - przesiedziałam do 01:00, na zmianę pisząc rozdział opowiadania i oglądając film.
O właśnie, co do opowiadania: ciągle szukam odpowiedniej częstotliwości publikowania rozdziałów. Pomoże ktoś? Bo dalej nie wiem, czy wrzucać zaraz po napisaniu, czy na przykład jeden na dwa tygodnie, ale cały czas pisać, żeby być do przodu.
Mi jest lepiej wrzucać zaraz po napisaniu, ale chciałabym znać jeszcze czyjąś opinię.


We wtorek jadę na zakupy, to już postanowione. Moja mama mnie pytała, czy jadę sama, czy się z jakąś koleżanką umówiłam. Powiedziałam wprost, że nie, bo wszyscy mnie nienawidzą i nie mam z kim.
Dobra, tak na poważnie to się obyło bez hasła o nienawidzeniu. Bardziej chodzi o to, że wyjazdy do sklepu z moimi znajomymi to bardzo trudne zadanie pod względem logistycznym i to trzeba tak około tygodnia zawsze planować (serio), a ja jadę na spontanie. Bo, kurde, mogę.
Przy okazji mama spytała o tę koleżankę z gimnazjum, co to się z nią miałam spotkać. Szczerze powiedziałam, że raczej do spotkania nie dojdzie. Ja do niej nie napiszę, że mam czas (chociaż trochę go mam), bo - jak zresztą już trochę wspominałam - nie bardzo mam o czym z nią gadać, a nie cieszy mnie perspektywa zmarnowania dwóch godzin na sztywne siedzenie w jednym miejscu i sztuczne uśmiechy. Chyba wolę spędzić ten czas na graniu w grę (jest taka perspektywa) i chociaż nie jest to najpożyteczniejsze zajęcie, to zdaje mi się, że mogę mieć po tym mniejsze poczucie tracenia czasu.
Zresztą, nevermind! Jeszcze się zobaczy.


Dobra, to ja lecę coś stworzyć. Miałam napisać coś na konkurs literacki, może jeszcze się wezmę.

2 komentarze: