wtorek, 29 grudnia 2015

29 grudnia

Mam już ponad 5000 wyświetleń tutaj, wohooo!

W związku z tym, że byłam dzisiaj na zakupach, jeden z obrazków, które miałam zaplanowane na Grudzień, mogę odrzucić i wykorzystać w innym terminie. W sumie, to mi to nie przeszkadza.


Znalazłam taką fajną bluzkę w jednym sklepie, z nadrukiem, który mi się bardzo, bardzo spodobał i w dodatku skojarzył mi się z moim drugim blogiem. Chciałam sobie kupić, ale nie było dobrego rozmiaru. :(

Zdjęcie robiłam w przymierzalni, dlatego nie jest najlepsze. ;)


Tak sobie teraz pomyślałam... a gdyby sobie znaleźć podobne zdjęcie w Internecie albo nawet zrobić coś takiego samemu (wstawić jakiś mądry napis na ładny widoczek) i zamówić koszulkę z własnym wzorem? Mogłabym wtedy wpisać sobie tam co chcę! Pewnie wyszłoby mnie to trochę drożej (koszulka ze zdjęcia za jedyne 30 zł), ale za to koszulki, które nie są z sieciówek (niekoniecznie z własnym wzorem) są często lepszej jakości - wiem, bo sama mam kilka takich koszulek w domu i jednak materiał jest w nich lepszy i takie tam.
Ej, zawsze mi się koszulki z takimi (jak ten na zdjęciu) nadrukami podobały, czemu nie pomyślałam o zrobieniu własnego wcześniej??
Chyba właśnie znalazłam sobie prezent na urodziny. xD


Kolejna rzecz. Nie czarujmy się, pojechałam na zakupy przede wszystkim po to, żeby uczcić odwieszony szlaban na książki (tak jakbym nie miała ich dosyć...). Jechałam nastawiona na to, że kupię sobie biografię Vincenta van Gogha, bo interesuję się jego życiorysem i jego sztuką już od dobrych pięciu lat, i myślałam, że jego biografia w formie książkowej jest tym, czego mi do szczęścia brakuje. Weszłam do księgarni, wzięłam książką do rąk... i stwierdziłam, że tak w sumie to ona mi na nic.
Skończyło się na tym, że z księgarni wyszłam z tymi dwoma książkami:

 
Nie, wcale nie mam jeszcze dość książek o III Rzeszy. A Girl Online kupiłam, bo mi się pierwsza część spodobała.
I jeszcze zarobiłam na tym jakieś 10 złotych, bo biografia Vincenta była za 99,90 zł, a te dwie kupiłam za 89,98 zł. Jestem mistrzem logistyki. xD
Mogłam wybrać jeszcze jedną książkę i zapłacić grosz za najtańszą, bo w Matrasie jest promocja 3 za 2 na wszystko, ale jakoś mnie do niczego nie ciągnęło, to olałam sprawę.
No dobra, ciągnęło mnie, ale wybór był tak duży, że w końcu nie wybrałam nic. Tak, straciłam okazję, żeby wyciągnąć jedną książkę za darmo, ale hej! Pierwszy raz od pół roku - zresztą to jest dokładnie pół roku! - kupiłam sobie sama książki! Przez tyle czasu oszczędzałam, że teraz i tak mi wszystko jedno.

Paradoks: książek, przez które dostałam szlaban - Dzienników Goebbelsa - do dziś nie przeczytałam. Jak się zepnę, to może skończę tę pierwszą część do końca roku.

Ciekawostka: książka Hanns i Rudolf leżała na półce z literaturą obyczajową. 

Problem niskiego człowieka: dlaczego książki, do których najbardziej chcę dotrzeć, stoją na górnych półkach?
Na szczęście w Matrasie są takie plastikowe podstawki pod nogi, na które można wejść. Nawet wiem, kto je tam postawił*, i chwała mu za to. Chociaż z drugiej strony muszę wyglądać jak debil, jak je przesuwam i po nich skaczę.
*Ktoś o wzroście poniżej 175 cm, a przynajmniej tak zgaduję, bo sama mam 165 cm bez butów (w moich traperach z niskim obcasem może być 168) i w księgarni brakuje mi właśnie tak z 5 cm do bezproblemowego zdejmowania książek z półek.
(Chciałam napisać "półek z książek" xD).

Dzisiejszy komentarz mojej siostry w sprawie mojego przekładania starych książek w inne miejsce w domu w celu zrobienia miejsca na nowe o historii: widzę, że ci Niemcy wyrzucają dzieciństwo z pokoju.
(Psst, Norwegowie też!)


Co tam się dzisiaj jeszcze działo... Prawie wpadłam pod autobus. Linia 19, kurs z Bytomia do Tarnowskich Gór po 12:00 dzisiaj - pozdrawiam!

A do domu wracałam innym autobusem niż planowałam, bo źle sprawdziłam godziny i zamiast sprawdzić godzinę wyjazdu z dworca w Bytomiu, gdzie byłam na zakupach, to sprawdziłam godzinę przyjazdu na moje osiedle. I musiałam dryłować pieszo dwa przystanki. Na szczęście to nie są jakieś straszne odległości.


Obejrzałam dziś godzinę Pana Tadeusza, po czym wysiadł mi odtwarzacz internetowy, więc na razie to olałam. Przez moment zaczęłam się zastanawiać, czy nie powinnam zacząć bardziej martwić się lekturami, żeby zdać maturę, ale potem przejrzałam arkusze maturalne i stwierdziłam, że coś tam napiszę na pewno, a jakoś bardzo dobrze napisany polski mi jest niepotrzebny, bo aktualnie mam fazę, że idę na anglistykę. I możliwe, że tego się będę trzymać.

2 komentarze:

  1. Hejo :)
    To chyba najdłuższa notka w grudniu, wiesz? :D
    Gratuluję ponad 5 000 wyświetleń!
    To dobry pomysł! Może nie zamawiałam koszulki z własnym nadrukiem, ale wiem, że Naff zamówiła. Może nie wyszło najlepiej - sprzedawca robił problemy - ale ma dwie koszulki, które oddają jej osobowość. Urodziny to dobry pomysł - powiesz, jaki nadruk i nie będzie niemiłej niespodzianki.
    Niemcy wyrzucają dzieciństwo z pokoju - glebłam xD
    Więcej książek, to ja Ci życzę więcej czasu na ich czytanie ;)
    Ja ma 1,63 m i też mnie dobija ustawianie fajnych książek tak wysoko. Na szczęście mangi są niżej ;)
    Ja w ubiegłym tygodniu prawie dwa razy wpadłam pod samochód. Ale to nic.
    Anglistyka - czyżby UŚ? :D Studiowałybyśmy w jednym budynku, o ile zdecyduję się na magisterkę, a na obecnych studiach wytrwam (co się raczej - 80% - uda).
    Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No hej :D
      Też zauważyłam, że bije rekordy. Przy codziennym pisaniu czasem brakowało mi tematów, ale dzisiaj się rozgadałam. :)
      Moja siostra zna stronę, gdzie da się zamówić koszulki bez większych problemów, zresztą już mam stamtąd jedną. Będzie dobrze! :)
      Może przerzucę się na mangi, to nie będę musiała tak wysoko sięgać? xD
      Tak, UŚ na pewno. :D Mam problemy z wyborem kierunku - ta anglistyka to też takie 80% na razie - ale nie będę kombinować z uczelnią, skoro do UŚ mam blisko. A nuż się będziemy spotykać :)

      Również pozdrawiam ;)

      Usuń