czwartek, 21 stycznia 2016

Granice dramatu

Miałam tę notkę opublikować jutro z dopisanymi wydarzeniami z jutra, ale okazała się dłuższa niż myślałam i stwierdziłam, że dam dziś. Najwyżej jutro wrzucę nową. xD



Wiecie, jaką zbieżność dopiero dzisiaj ogarnęłam?
Wczoraj były dwie rzeczy
a) rocznica konferencji w Wannsse (narady w temacie ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej; przewodniczył Reinhard Heydrich)
b) konferencja klasyfikacyjna w mojej szkole.

Osobno niby nic, ale jak się te dwie rzeczy nałoży na siebie i powie, że to ten sam dzień, to TO TAK ŹLE WYGLĄDA ŻE JA NIE MOGĘ.
Przynajmniej dla mnie to źle wygląda. xD
No ale patrzcie: jak ktoś miał mieć naganne zachowanie i milion jedynek na semestr i mu to nauczyciele na konferencji zatwierdzili, no to ma przerąbane jak Żydzi w trakcie drugiej wojny no...



Wrzuciłam na Facebooka (na mój fanpage) post o tym, że nie potrafię cieszyć się cudzym szczęściem. Motyw ogólnie jest taki, że dowiedziałam się o ciąży jednej z moich ulubionych aktorek (pani nazywa się Jena Malone, gdyby ktoś pytał). No i zawsze myślałam, że jak już się okaże, że ona, właśnie ona jest w ciąży, to będę się cieszyć jej szczęściem i takie tam. A dziś prawie się rozpłakałam, ale ze smutku. Jakoś tak smutno mi się zrobiło. I tak samo było, jak Lena Katina brała ślub i też potem czekała na dziecko.

I ja chcę się cieszyć, naprawdę, ale nie potrafię.
Doszłam do teorii spiskowej, że to moja wewnętrzna lesbijka, która się w dwóch wyżej wymienionych paniach podkochuje, zaczęła się odzywać. Nie wiem, czy istnieje w ogóle coś takiego jak wewnętrzna lesbijka, ale ostatnio często dochodzę do wniosku, że homo tak typowo może nie jestem, ale hetero chyba też nie całkiem. xD No bo powiedzcie mi, czy to jest normalne, że ja, która z płciowością akurat nie mam problemu i czuję się kobietą, patrzę na inną kobietę i się zastanawiam, jaka ona jest piękna albo ciekawi mnie, jakby to było ją całować? Co prawda mam tak głównie z piosenkarkami i aktorkami, mogę mieć po prostu taki sposób wyrażania podziwu dla nich i tego typu rzeczy, ale czasem się siebie boję.
Wyślijcie mnie ktoś do psychologa, proszę. ;_;

Chociaż... wolę już być lesbijką niż potencjalnym nekrofilem. Wiecie, Mengele i tacy inni.
Nie pisałam już o tym kiedyś? Wiem, że temat jest generalnie inny (bo Jena jest pierwszy raz w ciąży xD), ale zdaje mi się, że z tym hasłem o nekrofilu się powtarzam.



Zastanawiam się, jak duży dramat mogę zrobić z Podróży do III Rzeszy. Bo generalnie nie będzie to zbyt kolorowe opowiadania (w końcu wojna i takie tam), ale szukam granicy. Pewnie nawet gdybym znalazła, to bym ją przekroczyła, ale pomyśleć zawsze można. xD
*SPOJLER* Na pewno będzie tragiczna miłość i takie słodko-gorzkie zakończenie. Szczegóły jeszcze dopracuję. *KONIEC SPOJLERU*.



A jutro mi mama kupi herbatę smakową, bo piłam dziś na tandemie i jest dobra. Pochwalę się zdjęciem, jak przyjdzie co do czego. :)


Dobra, to tyle na dziś. Idę powtórzyć matematykę, bo miałam się uczyć, a zamulam pół dnia, znowuu!

4 komentarze:

  1. Dziwny zbieg okoliczności, trzeba to przyznać.
    Nie wiem, czy istnieje termin "wewnętrzna lesbijka", ale jeśli takie zjawisko występuje - co widać np. u Ciebie - to pewnie jest.
    Myślałam, że chodzi o coś poważniejszego. Ja po przeczytaniu tej nowiny nie czuję nic. Ale tak, ja się zewnętrznie emocjonuję, jeśli chodzi o inne sprawy.
    Powtarzaj, bo matma to zło!
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet nie wiem, czy to jest jakieś zjawisko xD Rozgoryczona jestem i sobie próbuję znaleźć wyjaśnienie.
      Ale to jest poważne! Nie masz pojęcia, jak się teraz czuję! Wiem, jak to wygląda z boku, ale ja jestem załamana! I ja wcale nie przesadzam. Dużo bym dała, żeby nie czuć nic, ale czuję... Chyba jednak pójdę do tego psychologa. Jeśli już mam wewnętrzną lesbijkę, to niech się przynajmniej ogarnie.
      Powtarzam, powtarzam :)

      Usuń
  2. wewnętrzna lesbijak powiadasz...? a to ciekawe! :D psychologiem nie jestem ale mogę przewidzieć że przejdzie ci... albo zostanie na stałe! :P

    OdpowiedzUsuń