sobota, 23 stycznia 2016

Herbata - i nie tylko

Tak jak obiecałam, chwalę się herbatą, którą wczoraj dostałam:


Tak jak rzadko smakowe herbaty mi podchodzą, to ta - o smaku słodkiej śliwki i figi z imbirem i cynamonem - posmakowała mi bardzo. Od wczorajszego popołudnia wypiłam trzy kubki (+ jedna inna herbata do kolacji), co do mnie jest niepodobne, bo zwykle wypijam jedną herbatę dziennie (tą wspomnianą do kolacji, czarną z cytryną i miodem) i już to czasem przychodzi mi z trudem.
Dziwne.


Z nudów przeczytałam dziś sobie Tylko siły ciemności otwierają i zamykają bramę do Silent Hill, czyli bloga, z którego powodu pojawiłam się w blogosferze. Tak, to moje opowiadanie - pierwsze publikowane i jak na razie jedyne skończone. Za tydzień mija druga rocznica jego rozpoczęcia i pierwsza zakończenia. Trochę zrobiło mi się smutno, jak już dotarłam do epilogu, ale nie tak smutno smutno, ale bardziej sentymentalnie. Szkoda, że tego już nie ma. Chociaż jestem dumna, że coś mi się udało.
Tak teraz mi się zaczęło wydawać, że właśnie po zakończeniu tego opowiadania zaczęło się wszystko walić w kontekście mojej egzystencji jako ThingsInsideOfMe. Miałam przysłowiowy pierdyliard opowiadań oprócz tego i każde kończyło się po paru rozdziałach, a to doprowadziłam do końca, bo żyłam właśnie nim.
Przynajmniej wiem, że jako WHIMW/Georgia długo nie zniknę, bo istnieję dla tego bloga, a tematy do gadania mi się długo nie skończą xD


Byłam dziś chwilę na Tumblrze i w sumie to był dobry pomysł, bo akurat napisała do mnie jakaś dziewczyna z Polski. :) Ale wiem, że wrócić na stałe już bym nie umiała. Trudno się mówi.


Idę skończyć robić zadanie domowe z polskiego (może po całym dniu w końcu mi się uda xD), a potem zabieram się za pisanie opowiadań. Z tym też coś trzeba zrobić!

4 komentarze:

  1. Jestem herbatomaniakiem, bez czarnej długo nie pociągnę, choć na ostatnim urlopie jechałam praktycznie na samej zielonej z dodatkiem (co skończyło się wypiciem kubka 400 ml po powrocie do domu). Uzależniłam się od earl grey'a, największy wpływ na mój nawyk picia przynajmniej trzech kubków dziennie (nawet w wakacje) miało nadrabianie Mentalisty w wakacje '13. Wtedy piłam nawet piętnaście kubków. Odrobinę się to na mnie odbija - miewam za niski poziom magnezu - przerzucam się więc na wodę i soki.
    Powinnaś być dumna z tego, że napisałaś całą historię. Ja jestem dumna z WiP'a, choć prawie miesiąc temu się zakończył.
    Jako Georgia strasznie się otwarłaś i mnie się to podoba, więc nawet, jakbyś chciała, ja Cię tu będę trzymać :P
    Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ja mam odwrotnie, na co dzień piję wodę, a z soków pomarańczowy mogłabym pić na hektolitry, herbatę piję tak bardziej z obowiązku (wszyscy w rodzinie piją do kolacji, to ja też). Ale tą polubiłam sama z siebie. :) Poza tym już wolę herbatę od kawy, której próbowałam raz i była obrzydliwa.
      Jestem dumna i to bardzo! :) Ale będę jeszcze bardziej dumna, jak skończę jakieś opowiadanie jako Georgia (a najlepiej wszystkie trzy, które teraz mam). Trzymaj mnie, trzymaj, wsparcie się zawsze przyda. ;)

      Usuń
  2. ja też będę Cię trzymać! :) co do herbaty - ja uwielbiam i piję sporo! te smakowe też lubię... a najbardziej zieloną liściastą, mogę pić litrami. kawy w ogóle nie pije

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło mi! ^^
      Ja też kawy w ogóle nie piję - trauma z dzieciństwa. ;) A herbata musi mi posmakować, tak jak ta. Na co dzień piję mało

      Usuń