wtorek, 19 stycznia 2016

I'm Jose!

Kartka z kalendarza:
1809 – urodził się Edgar Allan Poe, amerykański poeta, nowelista.
To jego wierszowi Kruk zawdzięczamy moje drugie imię (Raven), więc wiecie - świętujmy!




Zastanawiam się, czym jestem po dzisiejszym dniu bardziej rozgoryczona: jedynką z wosu czy tym, że mi potem autobus odjechał praktycznie sprzed nosa.
Żartuję, bardzo dobrze wiem, że tym drugim, bo musiałam marznąć 45 minut na przystanku. Ta jedynka to za zadanie domowe, którego mi się nie chciało odrabiać, i jakoś nic mi to nie robi. xD


Notka z 27 grudnia to jedna z niewielu, której nikt nie skomentował, a zadawałam tam dość ważne dla mnie pytanie, które pozwolę sobie ponowić, bo się znowu zastanawiam:
Ciągle szukam odpowiedniej częstotliwości publikowania rozdziałów. Pomoże ktoś? Bo dalej nie wiem, czy wrzucać zaraz po napisaniu, czy na przykład jeden na dwa tygodnie, ale cały czas pisać, żeby być do przodu. Mi jest lepiej wrzucać zaraz po napisaniu, ale chciałabym znać jeszcze czyjąś opinię.




Drugim obrazkiem na dziś jest moje nowe zdjęcie profilowe. Pozwolę sobie wytłumaczyć, o co chodzi:
Jak Josef Mengele ukrywał się po wojnie, to większość tego czasu spędził w Ameryce Południowej, gdzie obowiązującymi językami są przede wszystkim portugalski/hiszpański, w których to językach odpowiednikiem imienia Josef jest Jose. I ten obrazek jest taki: "Josef? Jaki Josef? Ja przecież się Jose nazywam!". xD


Także tego. Ja się idę czymś zająć - i nie, nie jest to zadanie z wosu :) - a wy komentujcie. O tam, na dole, jest takie okienko.

2 komentarze:

  1. Ach, wmawiam sobie, że kiedyś sięgnę po Poe, ale to samo myślę sobie o Williamie Blake'u i G. Byronie - nic z tego nie wychodzi, niestety.
    Przykro mi z powodu jedynki, a co do autobusu - nie mogłaś przejść na kolejny przystanek z buta? Ja tak robiłam i robię (bo weekendy jestem bliżej Kato, by nie tracić tyle czasu na dojazd na uczelnię), czasami przechodzę większość trasy i nie marznę zbytnio.
    Po sobie widzę, że lepiej mi pisać w przód, a publikować raz na dwa tygodnie (czego się będę trzymać przy kolejnym dziele, a z Rajem będzie raz na miesiąc do czasu, aż nie skończę Rozważnej). Przeżywam akcję szybciej, ale później przy publikowaniu mam pewien dystans do tego, co prezentuję czytelnikom. No i przy ciągłym pisaniu rozpiska wygląda lepiej, choć koniec dla mnie, autora, nastąpi szybciej. Chyba dość obszernie wyjaśniłam swój punkt widzenia, czyż nie?
    A ja się właśnie zastanawiałam, dlaczego Jose. Dzięki za wyjaśnienie! :D Moim ulubionym latynoskim imieniem jest Pablo, choć jak poznałam Escobara, trochę się przeraziłam. No i Jorge, bo pewien aktor i papa Franciszek.
    Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja kiedyś znalazłam grę o Edgarze, którą bardzo chciałam przejść, i przeczytałam kilka opowiadań, żeby nie było, że wszystko wiem z gry.
      Nie musi Ci być przykro, mi tam wszystko jedno ostatnio. ;) Jak było ciepło, to tak robiłam - udawało mi się przejść nawet kilka przystanków, bo są blisko - ale w zimie jakoś mi się nie chce, nawet nie wiem czemu. xD Za to w oczekiwaniu na busa chodzę na zakupy, mamy Netto przy szkole.
      Tak, obszernie wyjaśniłaś. :) To ja jeszcze zobaczę, jak będę robić. Jestem niecierpliwa i zawsze chcę od razu poznać opinie o rozdziale, boję się też, że będę robić za długie przerwy między częściami. Ale z drugiej strony dopiero po kilku dniach jestem w stanie wyłapać ewentualne błędy, i nie chcę też za szybko skończyć opowiadań.
      Nie ma sprawy! :D Nie zastanawiałam się nad moimi ulubionymi imionami latynoskimi, w sumie Jose jest w porządku. ^.^

      Usuń