niedziela, 31 stycznia 2016

Odlot

Dziś nad ranem u mnie w mieście była burza - naliczyłam cztery grzmoty - z dużą ulewą, a rano, kiedy wstałam, za oknem był śnieg. Skojarzyło mi się to z tym:


- Urodziłeś się 13 stycznia, prawda? - zapytała po chwili milczenia. - W 1964 roku?
Chłopiec otwarł usta ze zdziwienia.
- Skąd wiedziałaś?
[...]
- Och, chodzi mi o to, że spotkało się dwoje ludzi urodzonych tego samego dnia! Myślę, że rzadko kiedy tak się zdarza.
- I w dodatku jesteśmy dziećmi burzy,
- Co masz na myśli?
- Moja mama mówi, że w dniu naszych urodzin rozpętała się straszna burza, taka, jak w tym roku.
- Z piorunami i gradobiciem?
- Dokładnie. Rzadko spotykana rzecz. Ale spotykana.

Fragment pochodzi z mojej "powieści" pisanej na przełomie podstawówki i gimnazjum, o której wspominałam siedemnastego. W tym fragmencie chodziło o to, że to jest rzadko spotykane w zimie, o czym usłyszałam od nauczycielki przyrody bodajże w piątej klasie - teraz się zorientowałam, że w tekście nie było o tym dokładnej informacji.
Niby teraz nie ma zbytniej zimy, ale dla mnie to i tak jest piękne, że czegoś takiego doczekałam. I jeszcze mnie ta burza obudziła, więc przeżyłam całość! :')


Zaczyna dręczyć mnie sumienie, że w końcu nie kupiłam sobie tej biografii van Gogha w grudniu. W sumie to nie wiem, czy naprawdę chcę, ale kusi. Chyba zapiszę to jako opcję ostateczną na urodziny, jeśli nie będę miała czego wybrać na prezent.
A propos tego prezentu na urodziny - pamiętacie, jak pisałam, że mój tata dostał przelot balonem, a ja bym chciała przejazd czołgiem, bo też jest dostępny? Otóż dzisiaj się rozmyśliłam. Stwierdziłam, że wolałabym to: http://www.wyjatkowyprezent.pl/prezent/lot-widokowy-jura-krakowsko-czestochowska-szlakiem-orlich-gniazd-rybnik - przelot samolotem! Do Rybnika i Jury Krakowsko-Częstochowskiej mam w sumie blisko, a nie wiem, czy taki przelot nie byłby bardziej ekscytujący.
Hess mnie ostatnio opętał, także wiecie... xD
Nie no, ale serio bym sobie poleciała. Muszę się tylko zakręcić trochę przy rodzinie, żeby wiedzieli, czego oczekuję. Bo jeszcze się na nietrafionym prezencie skończy i będzie słabo.

Nie wytrzymam do czerwca teraz, nie ma opcji. ;_;

EDIT: Rozmawiałam z mamą i wszystko załatwione - jeśli dostanę (bo sama się muszę zastanowić), to samolot. :)



Z racji zbliżającego się powoli Wielkiego Postu pomyślałam, że mogłabym zacząć wtedy nową serię na moim blogu, dotyczącą wiary. Jakaś notka pojawiałaby się co środę, i myślę, że jej całość poświęcona byłaby wierze - albo o aspekcie duchowym, na przykład co ja sądzę o tym i o tym, albo fizycznym, jak coś o relikwiach. Co wy na to?

4 komentarze:

  1. Ciekawy fragment :)
    Przecież jeszcze możesz zakupić biografię van Gogha, raczej nie zniknęła z księgarń.
    Wow! Taki przelot to musi być interesujące doświadczenie. Cieszę się, że udało się z mamą dogadać. Fajnie.
    Podoba mi się ten pomysł :)
    Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chciałam napisać więcej, bo tu jest to trochę wyrwane z kontekstu, a całość jest jeszcze ciekawsza. ;)
      Problem nie jest w tym, czy ona zniknie z księgarń, tylko w tym, czy ja naprawdę chcę ją kupić. To kusi, ale nie chcę żałować pieniędzy wydanych na marne.
      No fajnie, fajnie :D

      Usuń
  2. wow! jaki prezent - boski! zazdroszczę!
    co do notek o religii - ciekawam bardzo!

    OdpowiedzUsuń