niedziela, 10 stycznia 2016

Rozkminy

Kojarzycie takie komentarze, jakie dostają czasem youtuberzy, że się sprzedali czy coś i generalnie nagrywają dla pieniędzy?
To dzisiaj możecie mi napisać, że piszę tylko dla wyświetleń - bo rzeczywiście tak robię. :) W sobotę będzie pół roku tego bloga i - tak jak kiedyś mówiłam - chcę, żeby miał w tym dniu więcej wyświetleń niż ten poprzedni pisany jako ThingsInsideOfMe. Brakuje mi około stu, a najlepszym sposobem na ich zarobienie jest... tak, zgadliście! Pisanie notek! Także tego. :)


Zauważyłam, że ostatnio coraz mniej siedzę na Tumblrze. No dobra, nie zauważyłam, tylko wiem, i nie coraz mniej, tylko wcale. Zaglądam tylko co jakiś czas, żeby zobaczyć, czy ktoś przypadkiem do mnie nie pisze albo nie oznacza mnie w postach. Nikt nie pisze, więc chyba nie tęsknią ani się nie martwią. W takim razie jedyne, co mnie omija, to jakieś fajne zdjęcia, ale w końcu od czego są wyszukiwarki i książki z wkładkami. :D
Szczerze mówiąc, to spodziewałam się, że tak prędzej czy później będzie. Taki tam słomiany zapał do wszystkiego. Zresztą, niby często zachwalałam tu tę stronę, ale że w społeczności Trzeciej Rzeszy byłam dosyć krótko (od czerwca), zwłaszcza w porównaniu do innych osób tam, to nigdy do końca nie mogłam się przyzwyczaić do tego, że obcy ludzie ze mną normalnie rozmawiają. Pewnie nie odejdę tak na 100% - nie mam w planach usuwania konta - ale też nie będę tam tak samo jak wcześniej. Niby będę czasami tęsknić, ale czasem trzeba coś skończyć. Szybciej albo później.
To chyba trochę dlatego, że w międzyczasie założyłam tego bloga, gdzie się rozkręciłam z mówieniem o nazistach i takie tam. I przyzwyczaiłam się do książek, które mają wkładki ze zdjęciami. :3
Zobaczę, jak będzie w wakacje, bo wtedy mam więcej czasu i może nie będzie tak źle.



Macie też może tak, że brakuje wam pewnych osób, ale wielkość tego uczucia uświadamiacie sobie dopiero, gdy widzicie się z nimi po długiej rozłące? Bo ja tak mam. Z jednej strony jest ulga, że jednak czasem się widzimy, ale z drugiej serce cholernie boli. Chcę płakać, ale nie wiem, czy mam to robić ze szczęścia, czy ze smutku. I jeszcze ta świadomość, że nie jest tak, jak naprawdę bym chciała...



Dobra, nie będę już smucić. Wracając do półrocza bloga - może chcielibyście filmik z tej okazji? Generalnie powiem to samo, co bym napisała, ale a nuż chcecie sobie popatrzeć na mój ryj moją twarz i posłuchać głosu. Mieliście próbkę tego w filmiku dla Leny Katiny, teraz jednak jakość by była trochę lepsza, bo wtedy kręciłam telefonem, a teraz odkurzyłabym aparat. Tylko tyle, że tego obrabiać nie będę, bo mam Windows Movie Maker, który zapisuje filmiki w dziwnym rozszerzeniu i nie wiem, czy bym to gdziekolwiek wrzuciła, chociaż może a nuż YouTube mnie polubi. Zapowiadam też, że nie będę robić nic specjalnego, tylko siedzieć w swoim pokoju i gadać od rzeczy.
Na pewno będzie taki filmik w lipcu na okrągłą rocznicę bloga i przy okazji okrągłą rocznicę istnienia mnie jako WHIMW/Georgia, ale pomyślałam sobie, że nie zaszkodzi zrobić czegoś i teraz. W wakacje jakoś to urozmaicę, bo pewnie będzie pogoda, to wyszłabym i nakręciła to w parku.

To wy mi dawajcie znać, a ja może w końcu pójdę się czegoś pouczyć. Przewaliłam cały weekend, znowu.

4 komentarze:

  1. Wieli blogerów robi podobnie - sama w sierpniu ubiegłego rpku zachęciłam do wejść, by osiągnąć pewną liczbę wyświetleń.
    Jeszcze wrócosz do tumblra, zobaczysz.
    Miewam podobnie, z tym że u mnie do spotkań po roku z kimś, z kim widywałam się wcześniej codziennie, nie zawsze dochodzi. Ludzie odchodzą, a ja nie jestem osobą, która będzie za nimi gonić.
    Ja chcę film!
    Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja w sumie nigdy tak nie robiłam, tylko cieszyłam się po fakcie, dlatego to dla mnie dziwne.
      Dobra, to będzie film. :)

      Usuń