środa, 17 lutego 2016

Coś drgnęło i drży do dziś

Tak, dzisiaj miała być notka o wierze, ale postanowiłam z niej zrezygnować, kiedy nie potrafiłam zebrać myśli. Sądzę, że może pojawi się kiedyś jeszcze jakiś luźny post o tym, ale nikt nie zna dnia ani godziny - ja też nie. Ale stwierdziłam, że i tak mogę sobie tutaj napisać.


Jeżeli ktoś czyta moje opowiadania, mam małą informację. Do końca tego miesiąca najprawdopodobniej już nie pojawią się żadne rozdziały - naprawdę chcę skończyć szybko Dziwne życie Judyty Ross, będę pisać do końca ferii. Potem, jak już rozplanuję publikację, to wrócę do pisania na zmianę dwóch pozostałych opowiadań i wrzucania ich na bieżąco.
Chociaż w sumie możliwe, że uda mi się skończyć rozdział na ŻJP przed końcem miesiąca, bo Dziwne życie idzie mi bardzo dobrze i może nawet skończę do końca tego tygodnia. Ciągle nie jestem pewna, ile będzie mieć rozdziałów, ale na pewno nie więcej niż te 20.


Słuchałam ostatnio trochę muzyki, którą znalazłam jeszcze w podstawówce (tak, znowu). Z jednej strony teraz czuję, jakbym momentami dziecinniała, ale z drugiej strony mam wrażenie, że szybko dojrzałam, może trochę za szybko.
Tak jak coś tam wspominałam miesiąc temu, pięć lat temu (szósta klasa podstawówki) zaczęłam mieć fazę na film animowany Dzwonnik z Notre Dame. Za tym przyszła faza na pierwowzór książkowy Katedra Marii Panny w Paryżu Wiktora Hugo i dwie inne adaptacje: film z 1982 oraz musical. No i gdy teraz do tego wracam, to duszą wracam do późnej podstawówki/wczesnego gimnazjum, ale wydaje mi się też, że przez tą fascynację szybko dojrzałam. Miałam trzynaście lat i przebrnęłam przez książkę, która niektórym dorosłym sprawia problemy, i jeszcze prawie się popłakałam na końcu, tak jak na co drugiej piosence z musicalu mogłabym wyć z rozpaczy. Coś drgnęło i drży do dziś.
No po prostu magia.




Dziś nie zapomniałam, jaki obrazek chciałam wstawić. :) Jest już późno, ale i tak wszystkiego dobrego wszystkim kotom!

2 komentarze:

  1. Miłego pisania! :)
    To coś wspaniałego, kiedy dzieło poznane za "dzieciaka" działa na człowieka wiele lat później z taką samą siłą. Ja tak mam ze Star Wars <3
    Mam psa, bo wszystkie kota od naszej rodziny pouciekały. Ech.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :D
      To z kolei mojej rodziny (przynajmniej najbliższej) psy nie lubią, dlatego mamy kota.

      Usuń