niedziela, 14 lutego 2016

(nie)poradnik walentynkowy

Witam!

Dzisiaj czternasty lutego, dzień powszechnie kojarzony z wykonaniem wyroku śmierci na Andrieju Czikatile, uruchomieniem YouTube'a, urodzinami Anny German i chorymi na padaczkę (Wikipedia najlepszym źródłem wiedzy wszelakiej). I dzień po urodzinach Andersa Breivika.
Tak więc pójdźmy wypić za zdrowie wszystkich wyżej wymienionych i wróćmy za tydzień.




Żartowałam! Najpierw musimy skończyć notkę!

Wszyscy wiemy, że normalna część społeczeństwa (która szczęśliwie żyje bez świadomości, kim był Czikatiło) świętuje dzisiaj Walentynki. Jeżeli podobnie jak ja możecie dziś liczyć jedynie na zrozumienie łóżka/komputera/poduszki/przytulanki/książki/czekolady/inne..., to przyjmijcie kilka moich rad dotyczących tego, jak nie umrzeć ze zgryzoty w tym dniu pełnym miłości, której my - single - nie doświadczymy.




1. Brutalnie uświadom komuś, że dzisiejszy dzień to nie tylko Walentynki.
Wymyśliłam wczoraj jeden sposób, którego nie przetestowałam, ale myślę, że mógłby zadziałać. Mianowicie: daj komuś kartkę, na której z jednej strony napiszesz: "Dziś 14 lutego. Czy poświętujesz ze mną...", a z drugiej: "...dzień chorych na padaczkę?". Z wydarzeniami do wyboru, do koloru - ja oczywiście wybrałabym śmierć Andrieja Czikatiły.
(Niech ktoś mi da znać, jak to działa, jeśli spróbujecie. xD)


2. Obejrzyj film o miłości z negatywnym nastawieniem.
Osobiście polecam w każdym dniu, w którym pojawia się żałość związana z brakiem miłości. Na takiej zasadzie obejrzałam Gwiazd Naszych Wina - albo, jak niektórzy mówią, Gwiazd Naszych Ślina (pozdrawiam Sandrę :D) - celowo nastawiłam się negatywnie i potem krytykowałam głównych bohaterów za wszystko (uwaga, spoilery!): od całowania się w Domu Anny Frank (no trochę szacunku!), przez seks (no ej, oboje macie raka, brakuje wam choroby wenerycznej albo ciąży do zestawu?) aż do wyglądu (nigdy nie spodoba mi się aktor, który grał Augustusa). Wbrew pozorom dzięki krytyce nie musiałam walczyć z myślami, że jednak ja mam gorzej, bo mnie nikt nie kocha. I nie płakałam na końcu, epickie zwycięstwo!


3. Obejrzyj film, w którym nie ma miłości (ew. śladowe ilości). Albo w którym wszyscy giną.
Okaże się, że nie tylko ty nie znasz miłości. No i przynajmniej żyjesz.
Polecam też głośno i wyraźnie kibicować głównym bohaterom, którzy nie są zakochani (a potem skrytykować gdy taki minimalny wątek się pojawi) - w celu pokazania światu swojego ambiwalentnego stosunku zarówno do Walentynek, jak i do miłości w ogóle.
Filmy mniej więcej wpisujące się w którąś z powyższych zasad, które polecam: Sucker Punch, Granice Bólu, 1408, Hanna, Merida Waleczna, Anioł Śmierci.
Szczególnie polecam film, który stali czytelnicy już znają, czyli Obywatel X - to tak w temacie pokazania innym innego znaczenia dzisiejszego dnia.


4. Spędź ten dzień z kimś, kogo kochasz.
Wybierz tylko kogoś, kto cię zawsze zrozumie i nigdy nie porzuci. Ja mam komputer i przytulankę, a ty?
Normalnie wpisałabym tu mojego kota, ale jak szłam spać o wpół do drugiej, to go wywaliłam z pokoju i nie wiem, czy dziś do mnie przyjdzie.


5. Żyj tak, jak żyjesz na co dzień!
No nie czarujmy się, Walentynki to dzień jak każdy inny - nieważne, czy wypada w niedzielę czy w środę, na początku albo na końcu ferii. Jeśli nie ma specjalnego powodu, to i fajerwerków nie trzeba odpalać.
Wiadomo, że cudza miłość sprawia dziś podwójny ból, ale głowa do góry! Przecież jednocześnie "ciśnięcie beki" z zakochanych jest przy tej okazji dwa razy zabawniejsze!



Niestety z moich rękawów wysypały się już wszystkie porady, jakie mogłam wam zaoferować, więc teraz możemy iść pić.

2 komentarze:

  1. Wypiłabym za nim, ale po Wielkim Poście!
    Może w przyszłym roku wypróbuję ten sposób z kartką, bo jest ciekawy! :D
    Nie mam zamiaru oglądać komedii romantycznej/melodramatu, Ant-Man na mnie czeka! A później nadrabianie Supergirl :3
    To ja wybieram swoje łóżko, ono nigdy mnie nie wygania, nigdy na mnie nie krzyczy, a zawsze przyjmuje.
    Dla mnie walentynki to zawsze normalny dzień. I tak pozostanie.
    Świetny poradnik! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po co czekać do końca Wielkiego Postu? Przecież wodę albo herbatę zawsze można! Ja to pisałam bez podtekstów xD
      A czy ja coś mówiłam, że trzeba oglądać komedię romantyczną albo melodramat? W propozycjach podałam też horror, bajkę i dwa filmy akcji, także dla każdego coś miłego. Moim zdaniem na filmy oglądane w Walentynki nie ma reguły, zresztą to chciałam przekazać.
      No, dla mnie w sumie nie do końca normalny (Czikatiło na zawsze w sercu), ale nikt mi w tym dniu miłości nie wyznaje.

      Usuń