wtorek, 23 lutego 2016

Problemy na Śląsku

Witam!

Zrobiło się późno, więc przyszła pora, żebym opisała wam mój dzień.
Wybrałam się dziś sama do centrum handlowego. Tak ogólnie to wszystko poszło aż za dobrze jak na samodzielny wyjazd - nie pomyliłam autobusów, nie przegapiłam przystanku ani nie sprawdziłam źle rozkładu. Tak, wszystkie przykłady są wzięte z mojego życia - dziś wyjątkowo stało się tylko tyle, że pada od rana. Wczoraj nie padało i nie zdziwię się, jak jutro przestanie. Takie mam szczęście.

Zacznę może tak właściwie od końca, bo od rzeczy, które sobie kupiłam - dwóch bluzek i dwóch książek.
Te koszulki to pierwsze ubrania w życiu, które kupiłam sobie samodzielnie, bądźcie ze mnie dumni!






Spodobała mi się dziewczyna na tej koszulce, musiałam ją mieć! *.*
Pytanie mojej siostry, gdy zobaczyła wzór: "To jest ktoś konkretny?" - "eee, nie?" - Mi się w sumie z kimś kojarzy, ale to tak bardziej luźno niż konkretnie, sądzę, że tak wyobrażałam sobie jakąś bohaterkę książkową, albo ktoś podobny był w jakimś filmie. Myślę, że to wina fryzury, bo jest dosyć popularna (tak mi się zdaje).
Stwierdzenie mojej mamy: "Będziesz tak wyglądać, jak zetniesz włosy!" - myślę o ścięciu włosów, ale nie patrzyłam tak na tę koszulkę. xD

Kupno drugiej koszulki zrozumiecie, jeśli pamiętacie, jaki miałam tu szablon w wakacje i o kim pisałam w kilku notkach.


Audrey! ♥ I ta rozmowa z moją mamą:
-To jest jakaś aktorka, co nie?
-Tak, Audrey Hepburn.
-To ty ją lubisz?
-Yy... no tak...
Niby nic w tej rozmowie nie ma, ale nie widzę innego powodu do kupna właśnie tej bluzki niż lubienie Audrey. Chyba że kolorystyka, ale za czarno-białymi rzeczami ostatnio średnio przepadam, a w tej się zakochałam!

No i jeszcze książki:


Opis Fangirl znajdziecie tutaj: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/189500/fangirl
Opis Rzymskiego Poranka znajdziecie tutaj: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/289603/rzymski-poranek 

O Fangirl sporo słyszałam, chcę sobie wyrobić własną opinię. A z kolei Rzymski Poranek miał premierę jakoś w zeszłym tygodniu, ale że ma do trochę do robienia a) z Włochami (to już widać po tytule) i b) z drugą wojną światową, to stwierdziłam, że zaufam losowi i zapoznam się z tym tak trochę w ciemno. 

W księgarni kusiła mnie jeszcze książka o zeszłorocznym poszukiwaniu złotego ciopongu, ale potem stwierdziłam, że i tak jej w najbliższym czasie nie przeczytam, a że nie chciało mi się ogarniać stylu, w jakim jest napisana, to zrezygnowałam. Myślałam też nad paroma innymi powieściami (do kupienia zamiast Poranka, bo na Fangirl byłam zdecydowana), ale stwierdziłam, że chociaż raz przeczytam jakąś książkę w miarę od razu po premierze, bo nigdy mi się to nie udało. Teraz pewnie też się nie uda, ale przynajmniej kupiłam tydzień po. xD

Miałam też ochotę zabić kogoś za przyprawienie mnie o stan przedzawałowy tym:



Przeszłam tuż obok tego i widziałam to tylko kątem oka, i nagle mi twarz tuż przy mojej się pojawia - no kurde! Jakbym była jeszcze trochę mniej odporna, to bym chyba umarła.
Piszę tak chamsko przez "to", bo to już nie plakat, ale jeszcze nie manekin, człowiek też nie, także...


Kusiło mnie kupienie sobie gorącej czekolady w Starbucksie - nigdy tam nic nie kupowałam i trochę chciałam spróbować - ale z Internetu wiem, że nie jest tam najtaniej, to stwierdziłam, że nie będę przepłacać za coś, co mi może nie posmakować, i zrezygnowałam. Jutro sobie kakao zrobię w domu. ;D

Wbiłam też do Douglasa, bo chciałam sobie powąchać perfumy, ale jeden gościu z obsługi na mnie krzywo spojrzał, wtedy pomyślałam: "Chyba nie wyglądam na osobę, która chodzi do takich sklepów... bo nie chodzę do takich sklepów!" - odwróciłam się i wyszłam. xD Kiedyś przy okazji pójdę do Rossmanna, tam jest lepiej.


Z dzisiejszego dnia to w sumie tyle.
Wczoraj zapomniałam jednej rzeczy napisać: byłam rano sama w domu i oglądałam Sąd Rodzinny, i była sprawa, że ojciec chciał odebrać swoją córkę matce, bo ją źle wychowywała. Warto wspomnieć, że córka miała chyba z 4 lata, a państwo mieszkali w Sosnowcu. No i jak się okazało, że rzecz się działa w Sosnowcu, to stwierdziłam: Tam się nie takie rzeczy działy, pan niech się cieszy, że ta córka panu w ogóle żyje! xD To tak w sprawie Katarzyny Waśnieskiej i małej Madzi, bo to też w Sosnowcu było.
Żeby było jeszcze śmieszniej, to możliwe, że będę studiować w Sosnowcu, bo na razie mam w głowie anglistykę, a podobno wydział filologii jest właśnie w Sosnowcu. Mam przerąbane xD

4 komentarze:

  1. Udało Ci się nie pomylić przystanków ani nic - gratuluję! :) Sama po sobie wiem, że takie podróże mogą nie do końca wypalić - ja zgubiłam się w Krakowie, mieszkając tam sześć miesięcy, więc...
    Postać na tej bluzce fryzurą przypomina mi Się albo Millę Jovovich w "Piątym elemencie". Za to koszulka z Audrey - śliczna!
    W tym roku nie kupiłam ani jednej książki, nad czym nie ubolewam, bo moja biblioteka miejska jest dość dobrze zaopatrzona,a ja bywam w niej dość często, bo potrzebuję materiały na studia. Wczoraj w moje ręce wpadło "To przez Ciebie!", którą zaczęłam czytać kiedyś w empiku/matrasie, teraz będę to mogła robić na spokojnie.
    Fangirl. Zastanawiałam się nad lekturą, ale wzmianka o ff ostudziła mój zapał. Chyba bohaterka by mnie irytowała. Może kiedyś sięgnę.
    AAAA! Sherlock! Znaczy się, Benedict! Upiorna panna młoda! Ach, zabrałabym ten karton do domu. Tylko jak bym go wyniosła? Akurat jestem fanką i pewnie strzeliłabym sobie z nim selfie. Ale prawie zawału się nie dziwię :D
    O tak, Starbucks ma swoje ceny - moje kochane Caffe Latte w wersji grande (średni kubek, ponad 400 ml) kosztuje 12,95. Żeby ją kupić, musiałabym oszczędzać.
    Hahaha, rozwaliłaś mnie tym gościem z obsługi :D
    No tak. Wydział Filologiczny UŚ, na którym sama studiuję, to informacja naukowa i bibliotekoznawstwo, katedra literatury, kulturoznawstwo i coś jeszcze, ale wszelkie filologie poza polską (mamy bibliotekę polonistyczną) mieszczą się na wydziale w Sosnowcu. Nawet kiedyś był kawał: "Poszedłbym na anglistykę. Ale żeby w Sosnowcu studiować? Chyba nie."
    Jeśli nie będziesz się bała, że Cię kiedyś stamtąd nie wypuszczą, to idź tam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi ta dziewczyna z bluzki dalej nikogo konkretnego nie przypomina, a myślę od wczoraj. Ale rzeczywiście, ma w sobie coś z Sii i z Milli.
      Dawno nie byłam w swojej bibliotece miejskiej, przestawiłam się na kupowanie.
      A jak ja chciałam wynieść flagę z muzeum, to się dziwiłaś :D Żartuję, każdy ma swoje "zboczenia" :)
      Byłam parę razy w Sosnowcu na warsztatach i raz przejazdem, jak wracałam z wakacji, i wróciłam bez problemu, więc na studiach też powinno być spoko ;) A propos tego kawału - ja w pierwszym momencie też tak zareagowałam, gdy się dowiedziałam, gdzie jest wydział filologii angielskiej, ale stwierdziłam, że nie będę rezygnować z wymarzonych studiów z powodu miejsca.

      Usuń