piątek, 15 kwietnia 2016

Dołka ciąg dalszy

Z serii: dziwne sny
Śniło mi się dzisiaj, że jestem w ciąży i nikt nie wie z kim - wszystkim odpowiadałam, że ojcem dziecka będzie Rudolf Hess (wtf?), i w całej tej sytuacji wspierały mnie jedynie koleżanka z klasy i nauczycielka niemieckiego z liceum, z którymi chodziłam na spacery na boisko przy moim byłym gimnazjum. A potem pojechałyśmy na dworzec kolejowy odebrać jakiegoś typa z jakiegoś zespołu muzycznego z Białorusi*, i się okazało, że to on będzie ojcem. xD

*Tak jak ciśnięcie beki ze wszystkich dookoła i wmawianie im, że ojcem będzie Hess mogę jeszcze zrozumieć (może nawet w prawdziwym życiu byłabym skłonna to powiedzieć), to nie mam pojęcia, skąd mi się wziął w tym śnie muzyk z Białorusi. Bo to na serio było w tym śnie.

Muszę wam powiedzieć, że ten sen mi tak jakby obudził jakiś dodatkowy instynkt czy hormon czy cholera wie co... Generalnie chodzi o to, że przez ostatnich kilka lat nie chciałam mieć męża ani dzieci - niby nastolatka ma czas na planowanie, ale ja poglądy miałam takie a nie inne - a po tym śnie pomyślałam, że chciałabym być w ciąży. Moja podświadomość kreująca mi sny była w tym stanie przez kilka sekund, ale ja po przebudzeniu poczułam, że bycie w ciąży to musi być coś cudownego i ja bym tego chciała. Może nie do tego stopnia, żeby w ciągu najbliższego miesiąca przespać się z kimś, żeby 9 miesięcy później urodzić dziecko, bo to by mi zrujnowało życie, ale na takiej zasadzie, że chcę tego w przyszłości.
To dziwne, jak kilka sekund snu może zmienić całe myślenie.


Opowiedziałam ten sen koledze z klasy i później, jak na którejś przerwie się przepychaliśmy, to do niego powiedziałam:
-Ej, weź ty mnie nie bij, ja w innym świecie jestem matką!

Oprócz tego narysowałam swastykę na kartce, którą znaleźliśmy na stoliku w sali z polskiego, podpisałam "Hitler tu był" i zostawiliśmy w tym samym miejscu.


Pisaliśmy dziś kartkówkę z matmy. Oddałam kartkę trochę wcześniej niż większość klasy, to nauczyciel od razu mi sprawdził. Mówi: "No, Hania, masz jedynkę" i wpisał 5-. Hehe.


Wczoraj koledzy z klasy poprawili mi trochę humor, bo jak czekaliśmy na niemiecki, to zakleili drzwi taśmą - tak, że dało się wejść, ale pasek tej taśmy był od jednej framugi do drugiej i jak ktoś wchodził, to miał się nadziać na ten pasek. "Ktoś" czyli w tym przypadku pani z niemieckiego (tak, ta co mi się śniła). Nic się nie stało, na szczęście.
Najlepsze były te rozterki:
-Ej, a ona ma poczucie humoru? - Nie wiem, ale mam nadzieję, że się nie wkurzy
-Odkleję ten pasek - Nie odklejaj, bądź twardy - Odkleję - No nie odklejaj - Dobra, ale jak się drzwi otworzą to ja ją ostrzegę
Pani wchodzi i (prawie) wszyscy wrzeszczą: Uwaga!
Niby żart głupi, ale przez chwilę było zabawnie. 



Pod wieczór (ok. 19:30) zrobiłam zdjęcie swojego osiedla, bo fajne kolory były.




Chciałabym, żeby mój dół już się skończył. Od zeszłej środy ciągle jestem zmęczona i nic mi się nie chce. Tak jak w piątki zwykle udawało mi się coś konkretnego zrobić - jak nie do szkoły, to coś pisałam albo czytałam - a od zeszłego tygodnia nie robię nic. W ogóle całymi dniami prawie nic nie robię, zastanawiam się, jakim cudem ciągle mam oceny takie w miarę. I to nie jest tak, że mam jakiegoś takiego zwykłego lenia, tylko ja bym coś zrobiła, ale nie umiem. Bez sensu.
Dzisiaj obejrzałam pół filmu, a tak to krążyłam po necie. A chciałam poczytać. Jutro się może do tego zabiorę.
Chociaż znalazłam sposób na walkę z tym zmęczeniem. Ogólnie motyw jest taki, że ostatnio źle śpię, i wczoraj zrozumiałam, że to dlatego, że dawno nie wietrzyłam pokoju. Otwarłam sobie okno wczoraj na trochę i faktycznie, spałam już troszkę lepiej. Dzisiaj zaczęłam wietrzyć wcześniej i jeszcze trochę powietrzę, więc jutro powinnam być całkiem w porządku.

Dobranoc!

2 komentarze:

  1. Piekary takie ładne :3
    A ja właśnie tego instynktu nie mam, mój plan na przyszłość nie uwzględnia posiadania potomstwa. Jednak los rządzi się swoimi prawami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ja posiadania potomstwa samego w sobie też nie planuję, wiem jakie są małe dzieci (mam ich parę w rodzinie), ale od wczoraj (w sumie już przedwczoraj) hormony mi mącą w głowie i już pal licho dzieci, ale cholera, ja chcę być w ciąży! To jest dziwne i to do przesady.

      Usuń