niedziela, 3 kwietnia 2016

Forbrytelse og straff

Wiem, o czym miałam napisać ostatnio!
O tym, że po raz kolejny zbieram się do napisania opowiadania o miłości dziewczyny i księdza. Mam już zarys, myślę, że całkiem dobry. Tym razem się uda!



Męczyłam się cały weekend ze Zbrodnią i Karą, a i tak nie przeczytałam. -.- Czułam, że tak będzie. Pierwsze podejście do tej książki miałam w gimnazjum, jak miałam fazę na seryjnych morderców (taką, jak teraz na nazistów - rozumiecie, o co chodzi?) i chciałam przeczytać Zbrodnię i Karę, jak się dowiedziałam, że Andriej Czikatiło studiował... to była filologia rosyjska czy literatura rosyjska?... nieważne, w każdym razie jakiś taki kierunek, że było oczywiste, że musiał tę książkę przeczytać. No to sobie powiedziałam: "Będę jak Czikatiło, przeczytam Zbrodnię i Karę!" - doszłam do chyba 150 strony (około tej strony w wydaniu, które mam teraz, są wydarzenia, które jeszcze pamiętałam) i wymiękłam. Teraz jestem na 300 (z 500) i mam mieszane uczucia, bo wtedy (w gimnazjum) obiecałam sobie, że przeczytam kiedyś w końcu Zbrodnię i Karę, ale jak będę się czuła na to gotowa, i teraz z jednej strony już bym skończyła (zresztą muszę, tylko skończę kilka dni po terminie), ale z drugiej chyba jednak jeszcze nie byłam na to gotowa.
I bądź tu mądry, człowieku.

By the way, tytuł dzisiejszego posta [Forbrytelse og straff] to Zbrodnia i Kara po norwesku. Hehe :D


Przy okazji szykowania tego postu przeglądałam jeden mój zeszyt z czasów gimnazjum i znalazłam takie coś: Hania, a może ty jakimś zakamuflowanym terrorystą jesteś? Bo tak cicho chodzisz... Może coś planujesz...
Powiedział to do mnie nauczyciel geografii na wycieczce. Nie pamiętam swojej odpowiedzi na to, niestety.



Wiecie może, jakie to uczucie, kiedy zdradzacie swój największy (a przynajmniej jeden z największych) sekret komuś, kogo właściwie nie znacie?
Po tym weekendzie ja wiem.
Z jednej strony to ulga, ale z drugiej jest mocno dziwnie.
Miałam jedną rzecz, o której musiałam z kimś pogadać, i padło na jedną dziewczynę, którą znam z Tumblra i z którą ostatnio dużo piszę. O pierwszej w nocy z piątku na sobotę zrobiłam się wylewna i jakoś samo poleciało. No i tak jak wspomniałam, z jednej strony mi ulżyło, bo teraz nie trzymam "tego" tylko dla siebie, poza tym okazało się, że ona ma ten sam problem (chociaż w sumie obie nie uważamy tego za problem - po prostu nas obu to dotyczy) i całkiem mnie rozumie. Ale z drugiej strony cały wczorajszy dzień myślałam sobie: Hej, osoba, której w życiu nie widziałaś na oczy, wie o tobie na swój sposób więcej niż rodzina albo najlepsi znajomi z klasy. Czy coś nie jest przypadkiem nie halo? I te rozterki są dziwne.
Ale tak na serio, mimo tych rozterek cieszę się, że znalazł się ktoś, z kim dobrze się dogaduję, w sumie w wielu tematach.



Pora jeszcze na jakiś obrazek, chyba dawno nie było.
O, właśnie, wczoraj znalazłam jeden dobry!

Przypomniał mi się poprzedni obrazek z tej "serii" z hasłem No i po chuj wyrzucałam. XD


Dobranoc!

2 komentarze:

  1. Zbrodnia i kara (Zbrodnia Ikara? Huehue) to moja ulubiona szkolna lektura. Czytałam ją tylko w liceum (drugi raz, taki od deski do deski, po maturze) akurat wtedy, kiedy stałam się fanką Castle'a i wszelkiej maści psychopatów. To dlatego Rodia mnie uwiódł, choć jednocześnie śmieszył. Ale i tak mam dla niego miejsce w swoim sercu <3
    Tak myślałam, że to jakiś skandynawski język w tytule :D A norweski bo Breivik?
    Hmm, ostatnio opowiedziałam o swoim pisaniu chłopakowi, z którym przyszło mi pracować. Może to nie zdradzenie sekretu, ale mam przeważnie opory przed mówieniem o swoim pisarstwie innym. Więc to coś podobnego.
    A jesteś zakamuflowanym terrorystą? Wolałabym wiedzieć >D
    Hahaha, biedna Kasia :D
    Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli gdzieś wykorzystuję norweski, to Breivik zawsze jest powodem, chyba że powiem inaczej :D
      Breivik w gimnazjum mi mocno imponował, ale sama terrorystą nie jestem, także spokojnie. ;)

      Usuń