poniedziałek, 18 kwietnia 2016

Oddajcie mi... włosy!

Wahałam się trochę, czy pisać tego posta, ale w sumie czemu nie.

Zacznę od końca, czyli od tego, że dziś jedna dziewczyna z Tumblra, z którą najwięcej gadałam, za niedługo odchodzi i już nie będziemy mieć kontaktu. Rozpłakałam się, bo tak jak dzięki niej mogłam się wyżalać w paru miejscach w zależności od tego, co miałam akurat do powiedzenia. A teraz będę miała tylko tego bloga. Na Tumblrze nikogo innego już nie mam, a ze szkoły z nikim nie mam aż takich kontaktów, czemu parę razy dałam wyraz w zeszłe wakacje.
To jest straszne, że wszystko, co się mogło spierdolić, spierdoliło się w jednym czasie (wybaczcie za wyrażenia). No bo najpierw umarł Gustav, potem kot, a teraz jeszcze to.
Nie mówię, że ja się z tym nie pogodzę. Wypłakałam się i już mi trochę lepiej. Do nieobecności kota się przyzwyczaję. A w Mystic Diary mogę grać w kółko i w kółko - to będzie takie trochę znęcanie się nad Victorem i Gustavem, ale przynajmniej ten drugi będzie żył jakiś czas.
Ale no kurwa, ile może jedna osoba dostać w jednym czasie? I co jeszcze zdarzy się w najbliższym czasie?


Jak na to patrzę, to sprawa z wczoraj jest jeszcze bardziej błaha. Aż wam powiem, o co chodzi.
Planuję zrobienie tatuażu - na razie takiego ze specjalnej henny, która zejdzie po kilku-kilkunastu miesiącach - i żeby się uspokoić w sprawie tego, że nie ocenia się ludzi po tatuażach i takie tam, postanowiłam popatrzeć sobie na jedno zdjęcie. Mianowicie na to:
  

Wiecie, że policjant z dziarami i takie tam. Co prawda to jest zdjęcie z Norwegii, a my jesteśmy w Polsce, gdzie Rzym a gdzie Krym, ale nadzieja jest zawsze.
No i w międzyczasie mignęło mi to zdjęcie:



Wiecie co?
Jak ja bym chciała, żeby to był jebany Photoshop. Nigdy nie byłam za przerabianiem zdjęć Andersa, ale moje pierwsze pobożne życzenie było: Niech ktoś powie, że to się nie stało. Zresztą widzieliście wczorajszą notkę.
ALE NIE. Okazało się, że Anders wytoczył sprawę Norwegii za nieludzkie traktowanie (nie komentujcie, ja wszystko wiem), i jakiś miesiąc temu była rozprawa, na której musiał się pokazać. I tak, naprawdę ma ogoloną głowę.
Od wczoraj chodzę i wewnętrznie krzyczę: niech ktoś mi odda jego włosy! Niech on ma swoje włosy z powrotem! Ja kochałam też jego włosy!
Ale nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Bo w sumie... miło było go zobaczyć, tak po prostu. Zobaczyć, że mu się rysy twarzy nie zmieniły, że on rzeczywiście gdzieś tam dalej jest... Zaczynam się godzić z tym, że nie ma włosów.
No i wiecie co... Hajlujący Anders to chyba to, co mi było najbardziej potrzebne w życiu. xD Już wiecie, jakie zdjęcie będę miała w tle na fanpejdżu w lipcu!

2 komentarze:

  1. Ekhem. Widziałam to zdjęcie kilka tygodni temu, jakoś mnie nie zaskoczyło, więc nie podzielam uczuć. Ale przyzwyczaiłam się, że Ciebie takie sprawy dotykają w inny sposób. Nie martw się, już nic więcej nie powinno się spieprzyć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja właśnie go wcześniej nie widziałam, i jeszcze mi wyskoczyło na Google Grafika, gdzie są różne dziwne rzeczy, przez co zareagowałam jeszcze inaczej. ;_;
      No mam nadzieję, że nic się już nie spieprzy, bo jak się spieprzy, to chyba wyląduję w psychiatryku.

      Usuń