piątek, 1 kwietnia 2016

Żryj glicerol

Miałam dać bardziej oczywisty tytuł, czyli "Prima Aprilis", ale ten jest lepszy. xD Później wyjaśnię, o co chodzi.


Zdjęcia puzzli w końcu nie będzie, bo mi go telefon nie zapisał. -.- Ale ułożyłam całość! Musicie mi uwierzyć na słowo.


Moja nauczycielka polskiego wygrała tegoroczne Prima Aprilis. Przerabiamy teraz Zbrodnię i Karę, pani wchodzi na lekcję i mówi:
-No to tak jak się umawialiśmy, wyciągacie karteczki i piszemy test z lektury.
Wszyscy zaczynają schodzić na zawał, a pani idzie w zaparte, że piszemy. Dopiero po chwili ktoś załapał i stwierdził, że to przecież pierwszy kwietnia. Ulga była wielka i bezcenna. :D
A potem kolega podchodzi do pani i wywiązuje się taki dialog:
K: proszę pani, czy mogę poprawić test z Lalki?
P: nie, bo nie miałam jak wydrukować testu
K: a piszemy coś dziś?
P: nie
K: to dobrze, bo ja tu prawie umarłem
Kocham moją szkołę :')


Coś miałam jeszcze napisać, ale standardowo zapomniałam co, więc przejdźmy do glicerolu.
Jak w gimnazjum na chemii przerabialiśmy alkohole, to był też temat o glicerynie, zwanej również glicerolem. Zapamiętałam z tej lekcji tyle, że glicerol jest słodki i - co ważne - jadalny. Wtedy to wymyśliłam hasło "żryj glicerol" - to miało być takie hasło na odczepne, jeśli dobrze pamiętam. Ostatnio o tym zapomniałam, ale jakoś wczoraj otwierałam czekoladę, którą dostałam na Wielkanoc i wczytałam się w skład. No i zgadnijcie, co jest w składzie.
Tak, glicerol.
Mam nadziewaną czekoladę z Wedla "Brownie" i glicerol ma odpowiadać za to, żeby to ciastowe nadzienie w środku zostało mokre.
Jak to przeczytałam, to śmiechłam. :D No i po paru latach okazało się, że rzeczywiście można żreć glicerol. Co prawda żre go inna osoba, niż się spodziewałam - bo ja, i w trochę innej formie, niż się spodziewałam - bo jako składnik czekolady, a nie jako osobną rzecz, ale zawsze to coś.



Miałam dziś jeszcze opublikować jakiś rozdział, ale jestem ostatnio bardzo nieogarnięta i prawie wcale nie piszę. Jak trochę się zbiorę do kupy, to wrócę do jako takiej normalności.

2 komentarze:

  1. U mnie obeszło się bez żartòw, chyba jestem już na to za stara.
    Wierzę Ci na słowo z tymi puzzlami!
    Mam już dość słodyczy po tych świętach, więc chyba wrócę do diety (odrobinę ją modyfikując). Czyli teraz robisz to, co mówiłaś innym, więc smacznego! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie w domu też się obeszło bez żartów, jedynie właśnie w szkole nauczycielka wykorzystała sytuację.
      Dla mnie słodyczy nigdy dość :D Może bez przesady, ale w te święta akurat nie przesadziłam z jedzeniem i nie mam "traumy".
      A dziękuję :D

      Usuń