piątek, 22 kwietnia 2016

Zwariowany dzień

Dzisiaj był zwariowany dzień...

Zacznę od tego, że 22 kwietnia to dla mnie dosyć ważna data. Od pięciu lat to dla mnie dzień urodzin dwójki bohaterów mojej pierwszej książki (która nigdy nie została ukończona, ale to swoją drogą). Padło właśnie na 22 kwietnia, bo było ważne dla fabuły, żeby urodzili się w 1990 roku w drugą niedzielę wielkanocną, czyli tydzień po właściwych świętach, która wtedy właśnie w tym dniu przypadała. Nie żebym teraz świętowała jakoś hucznie, ale nadal pamiętam. Eh, wspomnienia...


Dziś był dzień otwarty w mojej szkole i pomagałam wolontariuszkom w warsztatach. Miały przygotowaną prezentację o stereotypach, gdzie były slajdy, na których były po kolei wyświetlane stereotypy o różnych narodach i uczniowie (zarówno gimnazjaliści, jak i licealiści, w tym też i ja) mieli zgadywać, o kogo chodzi. Był też slajd o Żydach, i po pierwszych trzech hasłach nie wiedziałam, ale czwarte, czyli Hava Nagila, wyjaśniło wszystko. Najpierw Alyona (Ukrainka) naprowadziła nas, pytając o duże religie - powiedziałam, że jedną z nich jest judaizm - a potem zapytała, czy wiemy, co oznacza Hava Nagila. Nie mogłam powstrzymać się przed pochwaleniem się swoją wiedzą i powiedziałam:
"Hava Nagila" oznacza "Radujmy się" i to jest żydowska piosenka.
Z jednej strony ucieszyłam się, że wiedziałam, ale z drugiej pomyślałam sobie potem: Chrystusie Królu, jakie ja jednak dziwne rzeczy wiem...
Gdybyście się zastanawiali, skąd właściwie wiem, co dokładnie oznacza Hava Nagila: kiedyś oglądałam filmik, gdzie żydowska kobieta pokazuje horę, czyli żydowski taniec, którego przez moment się chciałam nauczyć, i na koniec pokazuje z podkładem, i tłumaczy tytuł piosenki na angielski.
Ogólnie to mi to poprawiło humor. A Mengele dalej przewraca się w grobie.


Po południu jechałam z siostrą na film Piąta Fala na podstawie książki o tym samym tytule - nie będę się nad tym rozwodzić, ale ogólnie to polecam.
Chciałam sobie kupić w Matrasie trzy książki za 100 złotych, które miałam na karcie prezentowej, ale były zniżki z okazji Dnia Książki, to kupiłam trzy książki za 78 złotych i jeszcze 22 mi zostało. Będę musiała pojechać do Bytomia, jak będę miała na początku maja wolne, i dokupić coś jeszcze. A miałam mieć to dziś z głowy... Jak nie zapomnę, to niedługo wstawię zdjęcia tych książek.
Kasjer Stanisław w Multikinie w Galerii Katowickiej - bohater dnia! Nie zrobił nic specjalnego, ale zapadł nam w pamięć.
Jak już wracałyśmy, to zepsuł się autobus, którym jechałyśmy, i musiałyśmy czekać na następny. W sumie to zabawnie było, pierwszy raz musiałam się tak przesiadać.


I na tym w sumie już skończymy. Muszę iść się myć i spać, bo jutro odrabiam w szkole wolny dzień, jakim jest 2 maja, i muszę wstać o siódmej rano. Buuuu ;_;

4 komentarze:

  1. Hey, fajny blog! Dla mnie też jest to ważna data. W końcu urodziny ;] Też chciałam iść dziś na 5tą falę ale kasy brak :( Będę wpadać częściej i możesz mnie też zobaczyć na tw opowiadaniu o 3ciej Rzeszy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hejo :D
      Wszystkiego najlepszego w takim razie ;)
      Dziękuję za miłe słowa, cieszę się, że mam nowego czytelnika :3

      Usuń
  2. Dla mnie 22 kwietnia to dzień urodzin pewnej fikcyjnej postaci, co uczciłam odpowiednią bransoletką na nadgarstku.
    Fajnie jest mieć wiedzę większą niż inni ;)
    A ja jestem w Kato dzisiaj. Dlaczego się mijamy?
    Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, w sumie to fajnie :)
      Los chyba nie chce, żebyśmy się spotkały. Trzeba się będzie w końcu umówić.

      Również pozdrawiam! :)

      Usuń