wtorek, 10 maja 2016

Jak z Augsburga do Wielkiej Brytanii

NIECH KTOŚ MNIE ZABIJE ALBO ZACZNIE LECZYĆ NA SKLEROZĘ, BŁAGAM.

Cały pieprzony dzień myślałam, co takiego się stało 10 maja, i dopiero teraz, o 21:42, olśniło mnie, że przecież to rocznica lotu Hessa do Wielkiej Brytanii. I żeby było śmiesznie, to jeszcze to jest równa rocznica, bo siedemdziesiąta piąta.

Ja nie wiem, czy ja mam się śmiać, czy rozpłakać, czy jedno i drugie...

Tylko to zdjęcie tutaj pasuje w tej sytuacji:

Facepalm xD

Kurde, nie wiem, co jeszcze napisać, bo nie bardzo chce mi się zmieniać temat, ale też nie chcę, żeby było za krótko...
A, już wiem. Muszę jedną rzecz wyjaśnić, a dziś okazja jest IDEALNA po prostu. To się przyda ludziom, którzy czytają opowiadanie Życie jest podróżą (chociaż wątpię, że kogoś ten fragment zastanawiał).

Hans jest dostępny(a)
     Rudolf: Kogo ja tu widzę!
Jak leci?
     Hans: Jak z Augsburga do Wielkiej Brytanii!
     Rudolf: Hahaha, płaczę :')
 
[cytat z rozdziału dziewiątego]
Bo Hess leciał z Augsburga do Wielkiej Brytanii.
 
Ale to jest suche. xD


Dobra, ja wychodzę i nie wiem kiedy wrócę, bo jestem coraz bardziej zażenowana i musi mi przejść.

2 komentarze:

  1. Haha, chaotyczny post, ale spoko :D
    A mnie rozbawił ten fragment xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też bawi, i przynajmniej udało mi się jakiś żart wymyślić. Ale jest trochę suchy. xD

      Usuń