czwartek, 16 czerwca 2016

A może golf?

Wiem, co miałam jeszcze wczoraj napisać!
Możliwe, że już o tym wspominałam, ale mogę wracać do domu ze szkoły trzema autobusami - dwa mają taką samą trasę i za przystankiem przy szkole jadą prosto, trzeci jedzie inaczej i skręca zaraz za szkołą. Wczoraj po szkole wsiadam do jednego z tych, które jadą prosto, po chwili patrzę, a kierowca skręca! Zapomniał się typ i chciał jechać trasą trzeciego autobusu, pewnie dużo jeździł nim ostatnio. I tak plus dla niego za refleks, bo nawet dobrze nie skręcił, a już zawracał. I przynajmniej trochę się pośmiałam w duchu, bo to nawet śmiesznie wyglądało. Co prawda przez moment pewnie mniej do śmiechu mieli ludzie, którzy przez pomyloną trasę mieliby problem z dotarciem do celu - dla mnie to tylko kwestia pięć minut dłuższej jazdy, i tak dojadę na swój przystanek, ale poza tym to bardzo spora część trasy się różni.




Znalazłam to przed chwilą i nie mogę przestać słuchać, w sumie nawet nie wiem czemu. Zwłaszcza pierwsze 15 sekund jakoś tak wymiata.


Ostatnio w szkole zadaję się z całkiem innymi osobami niż poprzednio (czytaj: w miarę skutecznie zlewam mojego wampira energetycznego) i przynosi to nawet efekty. Tak jak przez ostatnie trzy-cztery tygodnie przez szkołę miałam ochotę się zabić (no, może nie do końca, ale czułam się fatalnie), to teraz nawet zaczynam żałować, że zbliżają się wakacje i w szkole będę może jeszcze ze dwa razy (jutro i poniedziałek - może nawet niecały, potem to olewam). Mam też cichą nadzieję, że po wakacjach będzie tak samo, jak teraz, bo jeśli mam się kolejne 9 miesięcy denerwować, to podziękuję.


Wzięło mnie na kupowanie ubrań. Na razie jestem na etapie planowania. Potrzebuję spodni bojówek (ale takich prawdziwych, bo niby mam teraz jedne, ale podrabiane). I białego swetra z golfem. To pierwsze - bo tak, a drugie - bo taki sweter nosi przez moment Karl-Otto Alberty w jednym filmie i mi odjebało i to będzie moja wymówka, żeby nauczyć się nosić golfy! Nigdy ich nie lubiłam, a może w końcu się nauczę. Kij z tym, że zbliża się lato, nie straci się, a musiałabym kupić go, zanim się rozmyślę.
Najbliższe dwa tygodnie mam luźne, a jeszcze będę miała ważny bilet miesięczny, to się wybiorę do Katowic na szoping. Będę miała na co wydać piniondze z urodzin. xD


Zbieram się do spania, bo szkoła się kończy, a i tak muszę jeszcze wstać o 6:30. -.- Nie żebym jakoś bardzo narzekała, ale niektórzy nauczyciele są jednak trochę bezlitośni.

2 komentarze:

  1. Czasami relacje z innymi ulegają zmianom. Mam nadzieję, że przez okres wakacji nic się nie zmieni i będziesz miała towarzyszy do rozmowy.
    Od dziecka nie lubię golfów i nic raczej tego nie zmieni. Zawsze miałam to wrażenie drapania. Brr.
    Hmm. 28 czerwca jestem w Katowicach, bo mam ostatni egzamin o 12, raczej nie zdążę na pierwszy możliwy pociąg do domu. Może kawa?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nigdy nie lubiłam golfów, bardziej dlatego, że miałam w nich wrażenie duszenia się, ale od jakiegoś czasu chcę to zmienić i teraz mam jakiś pretekst.
      Kawy nie pijam, ale myślę, że możemy się w tym dniu spotkać ;)

      Usuń