wtorek, 7 czerwca 2016

Koteły

No i znowu się nie odzywałam przez kilka dni. Ale to dlatego, że teraz na zmianę się uczę i zamulam przed kompem, w sensie tak typowo zamulam, bo siedzę w necie i nie chce mi się pisać ani nawet grać. Najważniejsze, żeby ten tydzień minął, potem to już z górki.


W sumie to czuję się w obowiązku uzupełnić kartkę z kalendarza z ostatniego tygodnia, bo ominęłam już dwie rocznice.

1 czerwca 1963 - W Izraelu powieszono nazistowskiego zbrodniarza Adolfa Eichmanna. [Egzekucja miała miejsce o północy z 31 maja na 1 czerwca, ja uznaję datę czerwcową, na Wiki znajdziecie maj].
4 czerwca 1942 - W wyniku ran odniesionych 27 maja w zamachu w Pradze umiera Reinhard Heydrich, niemiecki dygnitarz nazistowski.

I - o dziwo - nie zamulałam w sobotę, a przynajmniej nie tak, jak 17 sierpnia, co mnie samą zdziwiło. W czwartek będzie zabawnie. Ubrałabym się na czarno do szkoły, ale w sumie nie mam czarnych ubrań. Jedyne czarne spodnie, jakie mam, są galowe i głupio byłoby mi wyjść w nich z domu bez okazji, a koszulka od Smike'a poszła dziś do prania. Ale może uda mi się wkręcić w rozmowę typu: "Hania, czemu jesteś smutna? Coś się stało, ktoś umarł?" - "I tak nie zrozumiesz!". xD



Znalazłam to przed chwilą i musiałam wstawić. xD


Ale wracając tak trochę do tematu, to w wakacje mocno mi się nudziło (te ostatnie były wyjątkowo niezajęte dla mnie) i pewnie stąd w rocznicę śmierci Hessa mnie dopadła czarna rozpacz. A w sobotę miałam zajęcie. Byliśmy z wizytą na wsi u rodziny narzeczonego mojej siostry (i "narzeczony" to słowo bez ironii, ale o tym może kiedy indziej) i bawiłam się z małymi kotami. Patrzcie, jakie fajne były!





Tylko prawie za każdym razem, jak się rozczulałam i mówiłam, że są słodkie i fajne, to tata mnie gasił. -.- Nikt nie rozumie, że ja nie chcę mieć nowego kota i nic nie sugeruję, ale po prostu koty in general ciągle mi się podobają.
Poza bawieniem się z kotami spodobałam się podwórkowemu psu (i to też bez ironii, moja siostra mówi, że dawno nie był tak zadowolony jak w sobotę) i kilka razy na mnie skoczył. Skończyło się to malowniczym siniakiem na lewym ramieniu. Poniżej - stan z dziś.


Wczoraj w szkole najpierw powiedziałam koledze, że wyglądam jak ofiara przemocy domowej, a potem, że podam go na policję za pobicie i nikt mu nie udowodni, że to nie on. xD

Poza tym strzelałam z karabinu do puszki po piwie (parę razy trafiłam!) i miałam w rękach najprawdziwszy hełm z czasów drugiej wojny wykopany na polu, ale z tego już nie mam zdjęć. Następnym razem muszę pamiętać, żeby ktoś mnie nagrał, jak strzelam, chcę mieć z tego pamiątkę za kilka lat.


I to w sumie tyle na dziś. Muszę jednak pisać częściej, bo wtedy nie zapominam, co mam do powiedzenia.

2 komentarze:

  1. Kartki z kalendarza tak bardzo xD
    Fajne te koteły :D Choć osobiście wolę psy. Ale w przyszłości chciałabym mieć żółwia.
    Ładny siniak. Ja mam kolejną szramie po różanym kolcu na przedramieniu xD
    Ubierasz się jutro na czarno? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Psy też lubię, ale w sumie zależy jaka rasa. Z kolei ja w przyszłości chciałabym mieć myszkę albo chomika, tego typu zwierzątko (jeśli w ogóle).
      Mnie atakował pies, Ciebie róża - tak bywa :D
      Jednak nie xD Ale żałobny wyraz twarzy powinien załatwić sprawę.

      Usuń