sobota, 18 czerwca 2016

Przeżywanie emocji

A więc byłam sobie dziś sama w domu. Może nie przeżywałam emocji jakoś specjalnie, ale widać różnicę w stosunku do poprzedniego takiego dnia (trzy tygodnie temu), bo wtedy dostawałam głupawki z byle powodu, a dziś już się tak nie śmiałam, ale jeszcze się nie rozpłakałam.


Chciałam dziś coś poczytać, ale wyszło jak zwykle, czyli tak, że żadnej książki nawet nie tknęłam. Ale... ale! Ale za to obejrzałam jeden film z Karlem-Ottonem ♥ Zrozumiałam mniej więcej nic, bo oglądałam w oryginale (po angielsku), a z rozumieniem angielskiego ze słuchu mam czasami jeszcze problem, więc pierwsza połowa to był dla mnie często po prostu bełkot, a potem - przyznaję się bez bicia - zaczęłam przewijać, ale jednak film sobie zaliczam jako obejrzany, bo spędziłam nad nim jakiś czas. No i był Karl-Otto. :)
Weszłam ostatnio w taką fazę fascynacji, że samo patrzenie na filmy mi nie wystarcza, chętnie odnalazłabym go i przytuliła. Bardzo, bardzo mocno przytuliła. W ogóle jest sporo osób, które bym chętnie przytuliła. A mam tylko mojego misia. Łeheheee, moje życie jest dobijające momentami.


Przypomniało mi się, że wczoraj albo przedwczoraj kolega oglądał mi pieprzyki na rękach (nie wnikajcie) i kiedy znalazł trzy układające się w trójkąt, stwierdził: "Illuminati confirmed!".
Nie wybrałam Illuminatów, to oni wybrali mnie. xD


W ogóle, gotowałam sobie dzisiaj sama obiad - spaghetti z kupnym sosem ze słoiczka. Ogólnie to mniam, ale jak odcedzałam makaron, to mi się gorąca woda rozlała i poparzyłam sobie stopę. >.< Teraz jest spoko, mam tylko bąbla, który bardziej wygląda niż jest - cokolwiek mam na myśli xD Nie no, mam na myśli to, że wcześniej bolało jak cholera i nie mogłam ustać, ale teraz nawet nie mam zaczerwienienia. Tylko ten bąbel jeszcze musi zejść.


Po dzisiejszym dniu muszę wam powiedzieć, że wczesne wstawanie w wolne dni nie jest takie najgorsze. Byłam o siódmej na nogach (moi rodzice wcześnie wychodzili, obudziłam się i już nie zasnęłam), teraz jest dwudziesta trzecia i nawet nie umieram. Najzabawniejsze jest to, że dwadzieścia po ósmej byłam już w domu z zakupami, czym zadziwiłam moją mamę. Napisałam jej smsa "Hej, ja już po zakupach" i odpisała mi "Myślałam że jeszcze śpisz". Hehe.



Jak jutro coś się wydarzy, to się zamelduję, jak się nie wydarzy, to może się nie zamelduję, a teraz idę pozamulać jeszcze przy grze albo skończyć rozdział na Gorycz rozkoszy, bo mnie wzięło i już sporo napisałam. Dobranoc!

4 komentarze:

  1. Jarasz się obejrzeniem filmu z Karlem-Ottonem, ja to rozumiem! W końcu w ciągu dwóch tygodni widziałam cztery filmy z moim Jamesem <3 Fajnie mieć taką małą obsesję, czyż nie? :D
    Ja też bym kogoś przytuliła! To co, hug?
    Buahahaha, Johanna - wybrana przez Illuminati :D
    Jak stopa teraz?
    Przypomniałaś mi moją poprzednią niedzielę, kiedy to byłam na nogach od czwartej do dwudziestej trzeciej. A później przymulałam w poniedziałek w pracy xD
    Czekam na rozdziały :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A no fajnie :D
      Hug!
      Stopa już w porządku, nie boli ani nic. Tylko jeszcze ślad po bąblu musi zejść.
      Rozdziały już niedługo, jakiś powinnam wrzucić dzisiaj ;)

      Usuń
  2. Stopa cała?! :D ech w końcu wróciłam do czytania blogów pewnie nie nadrobię wszystkich twoich wpisów ale czesc sie postaram! :) dzieki za komentarze u mnie :*

    OdpowiedzUsuń