piątek, 24 czerwca 2016

Znowu są wakacje!

Mili państwo, witam was w dniu zakończenia roku szkolnego! Od siedmiu godzin (jest 18:10, gdy zaczynam to pisać, a ok. 11:10 już byłam w domku) oficjalnie siedzę i się nudzę, bo wakacje. Już zdążyłam nawet pomarudzić siostrze.
Przy rozdaniu świadectw było spoko. Moje oczywiście z paskiem. :D Średnia 5,0, najniższa w moim życiu, ale nie zeszłam do 4,coś i z tego jestem dumna :D Na nagrodę ze szkoły dostałam książkę świętych symbolach różnych ludów i religii, w sumie ciekawą, tak jak przeglądałam. W domu wyjątkowo nie dostałam nic, ale jestem zadowolona z ostatnich moich własnych zakupów (książkowych oczywiście) + mam obiecane dwa ciasta - czekoladowe od siostry i karpatkę od mamy, mniam. ^^


W moim domu prowadzone są gorące dyskusje po wczorajszym referendum przeprowadzonym w Wielkiej Brytanii. Wraz z siostrą stwierdziłyśmy, że Brytyjczycy strzelą sobie w stopę, jeśli po Brexicie będzie utrudniony ruch nie tylko migracyjny, ale i turystyczny na Wyspy, bo zapobieganie wielokulturowości przez np. utrudnienia w znalezieniu pracy albo mieszkania dla obcokrajowców to jedno, ale zaostrzone kontrole wszystkich i wszystkiego to drugie. Jak stwierdziła moja siostra: jeśli będziesz mieć do wyboru wyjazd do Francji, gdzie wjedziesz bez problemu, albo do Wielkiej Brytanii, gdzie spędzisz kilka godzin na granicy i takie tam, to jasne, że wyjedziesz Francję. Niby Brytania jest wielokulturowa - moja siostra to widziała na własne oczy w zeszłe wakacje, była tam kilka dni, faktycznie różnych ludzi można tam spotkać - i mogę zrozumieć narastającą niechęć do dawania pracy "innym", to ten ruch turystyczny daje zarobki całemu państwu. W rozmowie z tatą z kolei doszliśmy do wniosku, że wyjście z Unii to zbyt poważna decyzja, żeby dawać wybór ludziom, zwłaszcza że przeważyło kilka procent - było bodajże 52% za wyjściem i 48 przeciw - i, jakakolwiek nie miałaby być ta decyzja, ostateczną powinni podjąć ludzie, którzy faktycznie znają się na rzeczy, bo na przykład na co dzień zajmują się wpływem współpracy unijnej na krajową gospodarkę i mogą przewidzieć, co się stanie po wyjściu ze wspólnoty.
Cóż, pożyjemy, zobaczymy. W sumie to mam jedynie nadzieję, że przynajmniej na wakacje do Londynu będę mogła kiedyś w miarę normalnie pojechać, bo o tym marzę od maleńkości.


Tak a propos tego Brexitu. xD

 


Zaczęłam się ostatnio zastanawiać nad tym, gdzie studiować. Cały czas obstaję przy filologii angielskiej - chociaż patrząc na to, że przez moment miałam zamiar wyjechać po licencjacie, a Brexit wszystko zmieni, to nie wiem, jak to się skończy xD a tak na serio to filologia zostanie tylko z innymi perspektywami. Generalnie miałam iść na Uniwersytet Śląski i dojeżdżać do Sosnowca, co zresztą wiecie, ale kolega mi powiedział, że tam podobno profesorowie są minusem i już lepiej wyjechać do Krakowa na Uniwersytet Jagielloński. UJ byłby taką drugą opcją po UŚ, ale myślę też nad studiami w Wyższej Szkole Zarządzania Ochroną Pracy w Katowicach, z której ulotki dostaliśmy jakiś czas temu w szkole.
Pomijając już kadrę profesorską, problemy są zawsze dwa: dojazd i pieniądze. Najłatwiej byłoby mi dojeżdżać do WSZOPu, bo do Kato jadę jednym autobusem, ale tam z kolei muszę płacić czesne. Na Śląskim musiałabym tylko zapłacić wpisowe, ale mam już trudniejszy dojazd. Na Jagiellońskim też musiałabym zapłacić jedynie wpisowe, ale dojazd jest jeszcze inny + musiałabym wynajmować mieszkanie.
Łeheheee, to jest bez sensu. Pieprzyć studia, będę zarabiać z pisania.
Nie no, pójdę na te studia, ale zaczęłam mieć dylemat i to poważny. Mam nadzieję, że w ciągu roku zdąży mnie oświecić.


Kurde, właśnie sobie uświadomiłam, że został mniej niż miesiąc do rocznicy bloga, a ja dalej nie wiem, co na tę okazję zrobić. Chciałam niby nagrać filmik, ale nie bardzo mam na niego pomysł. Chociaż, może jednak mam... Właśnie wpadłam na coś fajnego i to jest do zrobienia. :) Tylko żebym się wyrobiła do tego szesnastego lipca...



A na koniec - obrazek, który był tu już w ferie, ale teraz też pasuje i to nawet bardziej. :D

2 komentarze:

  1. Gratuluję paska i życzę przyjemnych wakacji :)
    A ja nie dyskutuję nad Brexitem. Jeśli coś się zmieni, to za kilkanaście miesięcy, jeśli za bardzo będzie dotyczyć Polski, może wyrobię sobie jakieś zdanie.
    Hmm. Co do UJ - kiedy tam studiowałam, miałam wf z dziewczynami z amerykanistyki. Będąc na I semestrze, nie miały w ogóle języka angielskiego w planie zajęć. WTF?! (ja też nie miałam, ale europeistyka to coś innego)
    Jakbyś poszła na WSZOP, to może kiedyś minęłybyśmy się na mieście. Ale masz jeszcze niecały rok, by o tym myśleć, spokojnie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :)
      Ja dyskutuję, bo w domu nas czasem bierze na takie tematy, ale to nie są jakieś zagorzałe dyskusje. W necie też odzywam się tylko tutaj, rozmawiać o tym z nikim mi się nie chciało.
      Serio? O.o Hm, do UJ i tak jestem najmniej przekonana, nie uśmiecha mi się to wynajmowanie mieszkania i studia aż tak daleko od domu, poza tym Kraków to jednak inne miasto niż takie Katowice. Najbardziej skłaniam się ku temu WSZOPowi, ale faktycznie mam jeszcze czas ;)

      Usuń