czwartek, 7 lipca 2016

Dobrze jak nie za dobrze

Jakoś tak z ciekawości zaczęłam dziś sprawdzać połączenia kolejowe z Katowic do Berlina, bo może bym sobie tam kiedyś pojechała, i albo to ja nie ogarniam wyszukiwarki internetowej PKP, albo nie da się tam jechać inaczej jak 10 godzin z pięcioma przesiadkami i nie przesadzam pisząc to, bo takie połączenia też są. xD Co prawda to te najgorsze - są też takie, gdzie jedzie się 8 godzin z trzema przesiadkami - ale jednak.
Pomijając już fakt, że wyszukiwarka wywala chyba z dziesięć stacji, które nazywają się "Berlin cośtam", ale żadna z nich nie jest stacją w stylu "Berlin Główny" albo "Berlin Centralny".
Przepraszam za wyrażenie, ale to wszystko jest jakieś pojebane.
No dobra, przyznaję się do tego, że to nie tyle kwestia ciekawości, co tego, że chcę pojechać do Berlina i naszła mnie ochota na jednodniowy wyjazd na własną rękę kiedyś w przyszłości, ale w takim układzie to nie ma to większego sensu.
Phi, pojadę do Pragi. xD Albo chociaż do Warszawy czy gdzieś.
I tak pewnie ani do niczego nie dojdzie, czasem nie umiem się zebrać, żeby wyjść z domu i obejść dookoła własną dzielnicę, a co dopiero gdzieś dalej jechać.


Odbyłam dziś dosyć żenującą - z mojej perspektywy, bo byłam tak zażenowana, że najchętniej zapadłabym się pod ziemię, ale po drodze są cztery piętra bloku, a nie uśmiecha mi się spadanie z balkonu - rozmowę z moją mamą na temat autografu od Karla-Ottona, bo stwierdziłam, że mnie roznosi i muszę się przyznać. Po dłuższej chwili mówienia: że chcę autograf ("Nigdy nie zbierałaś autografów!" - "Ale teraz mnie naszło noooo..."), od kogo chcę autograf ("Pamiętasz Złoto dla Zuchwałych? Tam na końcu jest ten taki Niemiec co miał ten czołg. No, to od niego."), tłumaczenia, czego potrzebuję do jego wysłania (ale do tego, że już posiadam kupon IRC, się nie przyznałam, hehehe) i o innych takich sprawach ("A to gdzie musisz wysłać ten list? Do Ameryki? Do Anglii?" - "No nie, do Niemiec, bo on jest Niemcem" - "A to spoko w sumie, szybciej dojdzie") wymusiłam na mamie stwierdzenie, że jak mi zależy, to przecież mogę sobie ten autograf załatwić.
No i załatwione. xD Teraz jedyne co muszę to chodzić za tatą, żeby kupił papier fotograficzny, bo nie mamy w domu, a nie uśmiecha mi się osiągać kolejnego poziomu żenady i iść do fotografa wywoływać zdjęcia Karla-Ottona. Tak zdesperowana nie jestem. No i jeszcze potrzebuję kopert, ale to się sama przejdę na pocztę albo do papierniczego po powrocie.


W ogóle, rejestrowałam sobie dzisiaj w salonie Orange numer na kartę, i jak już wyszłam, to siostra - z którą byłyśmy przy okazji na zakupach - pogratulowała mi, że właśnie samodzielnie załatwiłam swoją pierwszą sprawę urzędową. Pomyślałam sobie wtedy "Nic nie wiesz, sama kupiłam kupon na poczcie". Poza tym sama odbierałam sobie dowód w urzędzie dwa lata temu (miałam wyrabiany tymczasowy na potrzeby wyjazdu), więc aż tak źle ze mną nie jest.
Byłyśmy też na poczcie nadać jakąś paczkę i siostra mnie spytała, czy wysyłałam kiedyś coś na poczcie. Odpowiedziałam, że nie, ale w myślach dodałam, że jeszcze wyślę.
Prośba o autograf - mała rzecz, a ile doświadczenia można przy tym zdobyć!


Kurde, miałam dziś napisać jakiś rozdział, ale nie potrafiłam się zebrać. Nie jest tak, że nie napisałam nic, ale na Gorycz Rozkoszy dopiero zaczęłam pisać, a na Życie jest podróżą mam zaczęty 20. rozdział, a musi się jeszcze 19. stworzyć. xD Mogłabym zarwać nad tym nockę, ale to oznaczałoby jeszcze mniej snu niż zazwyczaj, bo pewnie nie położyłabym się spać wcześniej niż wpół do pierwszej w nocy, a wstać muszę o piątej. W sumie zawsze mogę spać w pociągu, ale jeszcze się zastanowię, jaką opcję wybiorę.
EDIT: Zdecydowałam, że jednak pójdę wcześniej spać. Żadnego z rozdziałów nie dałam rady dokończyć, więc do notki rocznicowej Internet będzie całkowicie wolny od moich bzdet. Ale jak po powrocie przysiądę do pisania, to będzie się działo. :D


Ostatnia rzecz - a propos wyjazdu. TubeRaiders są z okolic Poznania, może ich tam spotkam? :D W sumie nie liczę na to jakoś bardzo, ale kto wie, kto wie...


No to... do przeczytania szesnastego! :)
[Jezu, jak ja ten tydzień bez kompa przeżyję... I jeszcze mnie będzie do oglądania filmów z Karlem-Ottonem ciągnęło... Zawsze zostają zdjęcia na fonie xD]

4 komentarze:

  1. Wiem, że jest połączenie do Wiednia xD I do wspomnianej Pragi, a tam też może być fajnie.
    E tam, żenująca. Powiedziałaś mamie, co planujesz, okazała zainteresowanie, co w moim mniemaniu świadczy o dobrze przeprowadzonej rozmowie ;)
    Odpoczywaj i do przeczytania!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, do Wiednia w sumie też bym pojechała xd Jeszcze będę ogarniać te połączenia.
      Dzięki, do przeczytania :)

      Usuń
  2. To miałaś dzień, a zobacz załatwiłaś pierwsza sprawę urzędową - dobre! Szukałam, kiedyś połączenia do Warszawy i myślałam, że wyrzucę komputer przez okno:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tym razem nie chciałam wyrzucać komputera przez okno, ale znam to uczucie ;)

      Usuń