wtorek, 5 lipca 2016

Idź na całego!

Nie przeczytałam dziś żadnej książki, bo skończyło się na tym, że jednak oglądałam ten film, co zagrał w nim Karl-Otto i który był wyświetlany w magicznym pudełku. Mówiąc dokładniej było tak, że pierwszą godzinę obejrzałam w telewizji, bo akurat o dziesiątej moja mama poszła z moim bratankiem do sklepu i mogłam robić, co chciałam, a resztę oglądałam na komputerze. I problem z głowy. :) I przyznaję, że faktycznie oglądanie filmu z Karlem-Ottonem w magicznym pudełku ma całkiem inny urok niż oglądanie na komputerze. Nie żebym nie przerabiała tego wcześniej ze Złotem dla Zuchwałych, ale to co innego, wtedy jeszcze go tak nie doceniałam.
Przyznam, że teraz coraz bardziej wiem, co chcę napisać w liście. Nie mam jeszcze konkretnych zdań, ale tak jakby czuję, co bym chciała mu przekazać. Myślę, że gdy już siądę do pisania, to będzie całkiem dobrze.

Znalazłam dziś takie zdanie, które trochę kojarzy mi się z tym, że zaczęłam planować napisać o autograf:

Jeżeli już o coś zabiegasz, idź na całego, w przeciwnym razie nawet nie zaczynaj.


Poza filmem oglądałam dziś w Internecie drugi odcinek Projektu Lady, programu, który leci w poniedziałkowe wieczory na TVN i polega na tym, że biorą w nim udział dziewczyny/kobiety, które tak trochę sięgnęły dna (dużo się upijają, niektóre kradły, niektóre ćpały, tego typu rzeczy) i z pomocą specjalistek będą mogły odbić się od tego dna, a jak się naprawdę postarają, to zostaną prawdziwymi damami. Jakoś zaczęło mnie ciągnąć do tego programu, odkąd tylko pojawiły się w magicznym pudełku zapowiedzi i powiem wam, że nie pomyliłam się, myśląc, że mi się spodoba. Jestem na bieżąco (trudno nie być, skoro się planowało oglądać, a drugi odcinek to ten wczorajszy) i już zżyłam się z uczestniczkami. Nie wiem w sumie dlaczego, ale jakoś poruszyły mnie ich historie, to, że za maskami buntowniczek chowa się zagubienie, zła sytuacja w domu, takie rzeczy. Dzisiaj, jak na koniec odcinka najpierw niektóre dziewczyny, które złamały kilka zasad programu, zostały zaproszone na prywatną rozmowę, aż w końcu jedna została wykluczona, to się szczerze popłakałam. Trochę się zdziwiłam, bo ogólnie oglądam mało rzeczy w TV, a co dopiero mówić o wzruszaniu się. A jednak - chociaż to należy do zasad programu, że część dziewczyn odpadnie przed ostatnim odcinkiem - było mi żal, że jedna musiała już odejść, i nie potrafię się z tym pogodzić. Poza tym zaczęłam współodczuwać, bo tak naprawdę to siedziałam i ryczałam razem z uczestniczkami.
Teraz pozostaje mi tylko mieć nadzieję, że uczestnictwo w programie mimo wszystko dało Róży do myślenia i jednak spróbuje coś zmienić swoim w życiu oraz trzymać kciuki za resztę dziewczyn.



Zmykam, bo chciałabym przed wyjazdem napisać rozdział na któreś z opowiadań i dziś się tym zajmę, bo mam trochę weny.
Dobranoc!

2 komentarze:

  1. Cieszę się, że udało się z filmem :)
    Mało co oglądam w TV, moje seriale i tak lecą na programach, których nie mam xD Poza tym mam filmy do nadrabiania, więc się wyjaśnia samo z siebie. Ale może kiedyś obejrzę jakąś powtórkę? Zazwyczaj nie zżywam się z żadnym bohaterem/uczestnikiem, bo nasze życia się różnią, aczkolwiek odrobinę empatii mam.
    Dobranoc! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja się ostatnio często zżywam, ale trochę mnie dziwi, że akurat w tym przypadku też.

      Usuń