niedziela, 17 lipca 2016

Kontynuuję

Dobra, przechodzimy ponad rocznicą do codziennego trybu życia.

Wczoraj wieczorem dostałam takiej głupawki, że myślałam, że się nie uspokoję. Ale zacznijmy od początku.
Początek jest taki, że w tym filmie, o którym opowiadałam przedwczoraj, Karl-Otto grał typa, który nazywał się Otto Globocnik.
Wczoraj szukałam jednej informacji do opowiadania i dotarłam do tego, że ktoś o nazwisku Otto Globocnik faktycznie istniał. xD
Co prawda nie jest to ta sama osoba, bo ten film nie był oparty na faktach, a nawet jeśli był, to ciągle różnią się oni od siebie... no, wieloma rzeczami, przede wszystkim to profesją (jeden był gauleiterem w Trzeciej Rzeszy, drugi rządził plantacją w bliżej nieokreślonym momencie historii), i zbieżność nazwisk była przypadkowa (a jeśli nieprzypadkowa, to i tak bez znaczenia), ale i tak śmiechłam i to tak, że myślałam, że się nie uspokoję.



Przez moment chciałam wczoraj dołączyć do grupy fanów Projektu Lady na Facebooku, ale stwierdziłam, że pewnie sporo osób ogląda PL na bieżąco i bym miała w poniedziałki wieczorem spojlery na tablicy, która z dziewczyn odpadła, a ja nadrabiam dopiero we wtorki i by nie było zabawy. Ani smutku, bo bym się nastawiła.


A w nocy z wczoraj na dziś śniło mi się, że Karl-Otto był znajomym czyjegoś znajomego i w związku z tym pojawił się w moim domu na jakiejś imprezie, urodzinach czy coś w tym stylu. Ja go rozpoznałam, przyczepiłam się do niego na czas trwania imprezy i z nim rozmawiałam, a wszyscy dookoła się dziwnie patrzyli. Na koniec dał mi swój numer telefonu i powiedział, że jak znowu będę potrzebowała się wygadać, to mam dzwonić.
To było takie cudne ♥ A jak mi żal, że to tylko sen był! Ale częściowo proroczy, bo niedługo będziemy znajomymi. Jedna jaskółka wiosny nie czyni, ale jeden list znajomość - może... Nie mówię, że wielką, ale to już coś, tak? Przynajmniej będzie wiedział, że istnieję. xD


Nie żebym się chwaliła, ale znowu przeczytałam jedną książkę w jeden dzień. Ala Makota uzależnia. Ale przynajmniej się podbudowuję, bo sobie tym udowadniam, że mogę przeczytać dużo w miarę krótkim czasie.


W ogóle, znowu większość dnia kminiłam, co takiego jest 17 lipca, i dopiero pod wieczór się dowiedziałam, że dziś Donald Sutherland ma urodziny.
Nie mam innego wyjścia jak znowu wyjść stąd z zażenowaniem, bo z moją pamięcią do dat jednak coraz gorzej. *flies away*

2 komentarze:

  1. Czego to się człowiek może dowiedzieć, jak ma na coś fazę :D
    Podoba mi się ten sen! U mnie ostatnio był tak dziwny, że do teraz nie wiem, dlaczego widziałam w nim to, co widziałam.
    Kurczę, a ja wczoraj nie byłam na Filmwebie i nie wiedziałam, że Donald ma urodziny. Ach. A w czwartek przecież oglądałam "Dumę i uprzedzenie" z nim w roli pana Benneta xD Przeczuwałam coś?
    Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faza przeminie, a wiedza zostanie :D
      Ja też wczoraj nie byłam na Filmwebie, jakaś stronka o Igrzyskach Śmierci na Facebooku mi przypomniała. Żeby było zabawniej, sprawdzałam tę datę przed wyjazdem, a jak przyszło co do czego, to nie skleiłam faktów nawet po tym, jak gapiłam się 5 minut na tło na mojej stronie. xD
      Również pozdrawiam!

      Usuń