niedziela, 24 lipca 2016

Na finiszu

Uf... Jest 14:25, gdy to piszę. Przed chwilką skończyłam przepisywać list do Karla-Ottona i schowałam do koperty. Jeszcze tylko muszę przyciąć to zdjęcie i dołożyć do koperty, a jutro - pójść na pocztę. I skończone. Koniec z nerwami, że nie obejrzałam filmu, koniec z zastanawianiem się, co powiedzieć, koniec z bieganiem na pocztę!
Teraz dopiero zrozumiałam, ile tak naprawdę ten list napsuł mi krwi, bo gdy skończyłam, poczułam ulgę. Dobrze, bo z tych wszystkich nerwów prawie chodziłam po ścianach. Chociaż może okazać się, że to wszystko było czegoś warte, bo jeżeli Karl-Otto mi odpisze, to wiem, że będę bardzo zadowolona, a jeśli nie, to - tak jak mówiłam na samym początku tej całej "akcji" - przynajmniej będę wiedziała, że spróbowałam.

Nadeszła godzina osiemnasta, poszłam do taty i mówię:
- Tatoooo, mogę mieć do ciebie prośbę? Muszę przyciąć zdjęcie, żeby mi się do koperty zmieściło.
Tata się zgodził, a mama najpierw zapytała, czy mam koperty, a potem, jak pokazałam jej zdjęcie, to stwierdziła:


Ale morda!

Na co ja odpowiedziałam krótkim i treściwym:


Eeeeej...

A jak już dostałam wycięte zdjęcie do ręki, to dostałam też głupawki. Serio, przyszłam do pokoju i zaczęłam się śmiać. Chyba dlatego, że już wszystko gotowe.
Koperta już jest zaklejona i gotowa do wyjścia ze mną jutro na pocztę. Trzymajcie kciuki, żeby mnie wysyłka nie zaskoczyła niczym niespodziewanym, czy coś.


Pomijając fakt, że teraz będę czekać na list, w końcu będę mogła się oddać innym zajęciom. Ten ostatni tydzień lipca chciałabym spędzić w domu na pisaniu opowiadań i graniu w gry, chociaż w pierwszym tygodniu sierpnia może wybędę do Katowic na jeden dzień.

A w ostatnim tygodniu sierpnia być może pojadę do Krakowa. Wczoraj odkryłam, że od 20 sierpnia w Krakowie jest taka wypasiona wystawa o Vincencie van Goghu, i początkowo się przestraszyłam ceny, bo za bilet szkolny zapłacę 30 złotych, a trzeba jeszcze tam dojechać, ale rodzice zaczęli mnie namawiać, bo stwierdzili, że skoro mnie kusi, a wystawa jest taka multimedialna i zjeździła pół świata i takie inne sprawy, to czemu nie. I nawet nie będę musiała jechać sama.
Na ten moment w sumie ciągle się waham, ale mam jeszcze sporo czasu na decyzję. Skoro wystawa zaczyna się dopiero za miesiąc i jeszcze w razie czego ma być w Krk aż do listopada...


Na dziś to z mojej strony tyle. Trzeba się wziąć w końcu za coś :D Myślę, że skończę teraz jeden rozdział na opowiadanie. Albo po jednym na dwa opowiadania. A potem... zobaczymy, co potem. Może przejdę kolejną grę... Będzie fajnie. :)

2 komentarze:

  1. Cieszę się, że wszystko dopięte na ostatni guzik. :) Mam nadzieję, że dzisiaj go wyślesz i o tym wspomnisz ;)
    Kraków. Też bym chętnie pojechała, zważając na to, że nareszcie mogę tam dojechać z własnego miasta pociągiem w półtorej godziny. PKP mnie zaskoczyło.
    Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne, że wspomnę! :3
      Mogę Cię zabrać ze sobą, jeśli chcesz ;D PKP potrafi zaskakiwać, dobrze, że tym razem pozytywnie ;)

      Usuń