środa, 20 lipca 2016

Olan Var Olmayan Var

Ej, coś sobie dzisiaj przypomniałam!
Ja zaczęłam pisać pamiętnik, bo chciałam być jak Ala Makota!
A ja tej książki tak nie doceniałam przez ostatnie lata!
Możecie zauważyć, że trochę się uniosłam, ale ostatnio się zastanawiałam, dlaczego tak właściwie zaczęłam pisać pamiętnik, i dziś połączyłam fakty.


Zestresowałam się rano. Zaczęłam pisać szkic listu, mam chyba trzy zdania i nie wiem co dalej. :( Mojej sytuacji nie poprawia to, że w angielskim tak naprawdę nie mówi do kogoś przez Pan/Pani i tam cały czas jest tylko You/Yours itd. Jedyne, co mogę, to pisać z wielkiej litery, bo to zwroty grzecznościowe. Dziwnie się czuję, pisząc do kogoś dużo starszego i dużo bardziej doświadczonego ode mnie przez Ty.
A ja chcę i muszę zrobić dobre wrażenie. Zazdroszczę trochę Karlowi-Ottonowi i ogólnie też innym starszym ludziom, nawet takim mniej znanym. Bo taki Karl-Otto ma już za sobą milion okazji, żeby zrobić dobre wrażenie, które wykorzystał, bo gdyby mu się nie udało, to ani ja bym do niego nie pisała, ani nie miałby grupki fanów w Internetach, ani w ogóle. A ja mam osiemnaście lat i ten milion okazji na zrobienie wrażenia jest dopiero przede mną i mnie to frustruje.
W co ja się wpakowałam... Niby mi zależy na tym autografie, na odpowiedzi oraz też na tym, żeby Karlowi-Ottonowi było miło, bo chyba taki list to jednak trochę radości daje (z naciskiem na chyba), ale teraz to, co najbardziej mnie odsuwa od myśli o odwrocie, to kupon IRC. Nawet nie chodzi o to, że już zdążyłam wydać pieniądze, tylko o to, że mi po nic innego nie jest potrzebny. Koperty kiedyś można zużyć, nawet nie na wysyłkę, tylko na przechowanie czegoś, ale kupon?! Gdybym go nie miała, to bym się właśnie odwróciła i stwierdziła, że to jednak był zły pomysł.

Przeszłam Mystic Diary (stan gier 3/22, wliczając tę, której nie mogę skończyć ze względów technicznych) i to mnie nawet dobiło. Świadomość, że Gustav umrze, też mi nie pomaga.


[jakiś czas później]
Mam już papier fotograficzny. W sumie to zmotywowało mnie to dodatkowo. Jutro będzie drukowanie. Albo może jeszcze dzisiaj to załatwię...


Skomentowałam gifa na fejsbukowej stronie Projektu Lady i Agata (uczestniczka) polubiła mój komentarz. ♥♥♥ Aż się odstresowałam po poranku. :)


Kurde, przypomniało mi się, że jednak nie będę mogła mieć dyżuru przy magicznym pudełku w piątek, bo mój bratanek przychodzi i będzie okupywał. Łeheheee, przegrałam życie. :( Trudno, obejrzę tylko jakieś Fakty wieczorem czy coś. Poza tym serwisy z informacjami w Internetach będą zalane rocznicą Utoyi, jakaś rekompensata to jest.
No i będę mogła jakoś wykorzystać ten czas. Gdybym siedziała tylko przed pudełkiem, to w sumie nie zrobiłabym nic konkretnego, a tak to jakiś film obejrzę albo przejdę grę...



W sumie już nie mam o czym dziś pisać. Ale wstawię piosenkę. I to wcale nie jest tak, że słucham jej już prawie trzy miesiące, ale wstawiam dopiero dziś.*




*No dobra, jest tak xD

2 komentarze:

  1. Nie powinnaś się poddawać, nie ze względu na język. Przez to angielski jest dość prosty do przyswojenia. Możesz napisać coś po polsku z zachowaniem formy grzecznościowej, jeśli to Cię uczyni szczęśliwszą ;)
    Trzymam kciuki za wysłanie listu!
    Jestem pewna, że słuchając w piątek radia, wystarczająco wiele razy usłyszę o Utoyi, to mi wystarcza.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój problem z angielskim jest taki, że tak czy siak jest dla mnie prosty do przyswojenia, ale są w nim rzeczy, których nie da się obejść, ale mnie denerwują, jak to. Ale dopisałam przed chwilą kilka zdań i już mi lepiej, bo teraz bardziej wiem, co chcę przekazać. A z tym napisaniem po polsku to nie taki zły pomysł. :)
      + przeczytasz o tym tutaj, bo wzmianka pewnie będzie ;D
      Również pozdrawiam!

      Usuń