czwartek, 25 sierpnia 2016

2015 vs 2016 - ostateczne starcie

Zastanawialiście się kiedyś, ile może zmienić się przez rok?
Bo ja tak. I zaraz to sprawdzę.
 
Odgrzebałam mój post równo sprzed roku [Szkoła! + Przyjaźnie]. Stwierdziłam, że ciekawie będzie zweryfikować to, co tam napisałam, w sensie sprawdzić, co w tym roku jest inaczej albo co się zmieniło.

Szczerze mówiąc, sama nie wiem, czy lubię powroty do szkoły, zwłaszcza po wakacjach.
W tym roku jestem pewna - nie lubię.

W sumie już bym się pouczyła, zwłaszcza historii i geografii, bo mnie to ciekawi.
Tak naprawdę to wosu, a przynajmniej w zeszłym roku na wosie było w ostatecznym rozrachunku najciekawiej - w końcu czwórki z histy i z gegry nie wzięły się znikąd. Chociaż na historii dojdziemy (przynajmniej teoretycznie) do drugiej wojny, więc powinno być fajnie. 

W sumie to nie chce mi się spotkać ludzi, którzy [...] przez ostatnie dwa miesiące nie odezwali się ani słowem.

A w tym roku to - pomijając wos - właśnie ze względu za znajomych chciałabym wrócić do szkoły, bo - co mnie nawet trochę dziwi - praktycznie całe wakacje kontaktowałam się z jednym kolegą i w sumie już bym zobaczyła jego ryj.

W sumie to cieszę się, że wybrałam liceum i zostały mi dwa lata szkoły, w tym tylko jedne wakacje z tym nieznośnym poczuciem wpadania w inny świat po ich zakończeniu.

Tu nic się nie zmieniło, dalej się cieszę, zwłaszcza że został tylko rok.

Tak w sumie, to nie wierzę w wiecznie trwające, mocne przyjaźnie między niespokrewnionymi ludźmi.
Potwierdzam, dalej nie wierzę, z naciskiem na "wiecznie trwające", bo w ciągu ostatniego roku zaprzyjaźniłam się z jedną dziewczyną z Tumblra, ale już nie rozmawiamy.
Chociaż po tym roku jest kilka osób - kolega z klasy + parę ludzi z Internetów - których przyjaciółmi nie nazwę, ale po których odejściu (jak nam się ostatecznie i definitywnie urwie kontakt) będzie mi przykro.

Teraz nie przyzwyczajam się do nikogo, nawet jeśli trochę ze sobą gadamy, bo nauczyłam się, że ludzie przychodzą i odchodzą, a nawet jak zostają, to się zmieniają.

No właśnie się przyzwyczajam. xD Głupi głupek ze mnie jednak jest.

Co jeszcze u mnie, poza tym, że zaraz szkoła? Wczoraj, kiedy biegłam z pokoju do pokoju, zaryłam we framugę i mam teraz siniaka na pół ramienia. Zdarza się, ale trochę mi głupio, że praktycznie wlazłam w drzwi.

W tym roku nie wlazłam w drzwi, yay! :D


Więc tak wygląda 25 sierpnia 2015 vs 2016. W moje zmiany duchowe nie będę wnikać - poza tym, co wspomniałam wyżej - ale jeśli macie jakieś przemyślenia, to możecie dzielić się przemyśleniami w komentarzach.

2 komentarze:

  1. Bardzo ciekawy pomysł z takim porównaniem, wiesz teraz, czy coś się zmieniło w Twoim postrzeganiu świata - jak widzę, to niewiele, ale nie martw się, mam tak samo, wieczność przekonań nie jest taka zła ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właściwie to zdążyłam już odczuć, że stałość przekonań nie jest zła. Gdybym się zmieniła, to zawsze mogłabym zmienić się na gorsze, a wolę siebie taką, jaką jestem, niż ewentualnie gorszą. :)

      Usuń