sobota, 6 sierpnia 2016

Igrzysk ciąg dalszy

Kojarzycie, jak we wtorek żaliłam się tutaj, że zawiodłam się, bo list jeszcze nie przyszedł?
Dziś w nocy poczułam się jeszcze gorzej. Co prawda nie do końca się zawiodłam, to trochę inne uczucie, ale generalnie poczułam się gorzej.
No bo sobie czekałam na to otwarcie olimpiady i czekałam... Jakoś o dwudziestej drugiej stwierdziłam, że może bym się przekimała, bo długo będę siedzieć.
Skończyło się to tym, że mnie zmuliło około północy i obudziłam się po trzeciej, a - jak wspominałam - ceremonia trwała od pierwszej do czwartej. Załapałam się na część przemarszu reprezentacji, w tym na prezentację naszych sportowców. Panie miały ładne spódnice, serio.
Wracając do tego, że przegapiłam ceremonię - jak sobie uświadomiłam, że właściwie nic nie widziałam, to popłakałam się jak małe dziecko i przepłakałam dobrych 10 minut, bo mi było żal tego mojego czekania i nastawiania się. Żeby było śmiesznie, to a) siostra chciała do mnie zadzwonić jakoś wpół do pierwszej, ale stwierdziła, że jeśli położyłam się spać celowo i dam radę wstać na pierwszą, to mnie nie będzie budzić i b) miałam ustawiony budzik na 00:45, ale mnie nie obudził, na dobrą sprawę nawet nie jestem pewna, czy dzwonił. Ale rano obejrzałam skrót ceremonii i w sumie to nawet nie żałuję, że przegapiłam całość, bo nie było to jakoś specjalnie porywające, zwłaszcza jak się widziało dwa ostatnie otwarcia, zimowych IO w Sochi i poprzednich letnich w Londynie. Niby to Brazylia jest teraz organizatorem, ale nawet przyjmując, że mieli mniejsze fundusze niż taka Rosja, miałam jakiś taki niedosyt.


Ciągle mi się przypomina piosenka, którą napisałam cztery lata temu w czasie poprzedniej letniej olimpiady. Jak nie zapomnę, to wstawię w któryś dzień tekst.


Po przemarszu zaczęłam oglądać Koszmar z ulicy Wiązów, ale że widziałam to stosunkowo niedawno, to szybko wyłączyłam i poszłam spać.


A dzisiaj w sumie nic nie zrobiłam. Miałam cały czas włączone magiczne pudełko i wydaje mi się, że obejrzałam jakiś film, ale nawet nie wiem jaki. Na pewno widziałam dwa odcinki Szkoły.
Teraz w pudełku też leci jakiś film, ale nawet nie patrzę. Kończę tę notkę i wezmę się za kończenie jednego filmu na komputerze, bo go oglądam od miesiąca. A jutro może uda mi się coś przeczytać albo napisać, bo chciałam dziś, ale mi się nie udało.

2 komentarze:

  1. Skoro wiele nie przegapiłaś, to jest co żałować? Ja zapomniałam o kilku meczach w tym roku, które chciałam oglądać. Ale skoro znałam wynik, to co mnie ominęło?
    Też niewiele wczoraj zrobiłam, ale mam lenia totalnego. Najchętniej zakopałabym się w jakimś bunkrze i tylko spała lub oglądała magiczne pudełko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to napisałam, że w sumie nie żałuję, ale w pierwszym momencie strasznie się poczułam. Nastawiam się na oglądanie kolejnych otwarć, może będą o normalniejszych porach i w ogóle, to sobie odbiję ten rok.

      Usuń