piątek, 5 sierpnia 2016

Igrzyska czas zacząć!

Za mną długi dzień i przede mną długa noc. Ale zacznę od początku.

Obudziłam się jakoś o 5:40, bo moi rodzice wyjeżdżali na weekend, i już nie zasnęłam, chociaż i tak wylegiwałam się do 8:00, bo o tej porze moja siostra wstaje do pracy. Ostatecznie wstałam przed dziewiątą, zjadłam śniadanie, ubrałam się i popędziłam do sklepu po chleb, frytki, dwa sosy do spaghetti (miał być jeden sos i pizza z mrożonki, ale nie było dobrych smaków) oraz pudełko lodów, czyli generalnie jedzenie na dziś i weekend.
Wróciłam i się ponudziłam. Po trzynastej przyszła siostra, zjadłyśmy fryty, a potem - przy włączonym TVN-ie - pogadałyśmy trochę. Dowiedziałam się przy tym, że ona też ogląda Projekt Lady. ♥ Co prawda różnica jest taka, że nadrabiała wszystkie odcinki jakoś w tym tygodniu, a ja jestem od początku na bieżąco, ale przynajmniej znalazłyśmy na chwilę wspólny temat. I przy okazji się podbudowałam, bo nigdy nie miałam dobrej pamięci do imion, ale tym razem to ja wiedziałam, kto jest kim z imienia. Nie żebym chciała tu obgadywać, ale naprawdę, odczuwam swojego rodzaju satysfakcję z tego powodu.
Przed siedemnastą wyszłam odprowadzić siostrę na przystanek i przy okazji wstąpić do sklepu po chipsy, na które mam smaka i do których zjedzenia mam okazję, ale których zapomniałam kupić rano. Wróciłam do domu i już sobie siedzę sama, i tak do niedzieli po południu.

Ta specjalna okazja do zjedzenia chipsów to ceremonia otwarcia olimpiady w Brazylii. Ciekawi mnie, co pokażą, bo na razie Brazylia kojarzy mi się tylko z Amazonią i śmiercią doktora Mengele. Zaczyna się - ta ceremonia - o pierwszej w nocy, kończy o czwartej (według naszego czasu) i oglądanie jej to trochę szalony pomysł, ale pomyślałam, że jak już mam wakacje i jestem sama w domu, to mogę zaszaleć. Z tej okazji zrobiłam sobie w pokoju z telewizorem, który znacie z mojego półgodzinnego filmiku, bazę, ale tym razem bardziej zaawansowaną, bo oprócz komputera, telefonu i książki mam tu ze sobą też swoją kołdrę i poduszkę oraz miśka. Stwierdziłam, że nie będę kombinować z łażeniem od pokoju do pokoju, tylko będę łączyć przyjemne z przyjemnym. Poza tym, gdybym miała zasnąć przed magicznym pudełkiem, to przynajmniej zasnę pod kołdrą. Swoją własną!


A jutro będzie super leniwy dzień. Ach... Co prawda będzie to taki zwykły (w sensie typowy) wolny dzień, bo trochę pogram, trochę poczytam, trochę popiszę, może obejrzę film, jednocześnie nie robiąc przy tym tak naprawdę nic konkretnego, ale - co ważne - nie mam zamiaru składać kołdry i wychodzić z piżamy. Wiecie, takie całodniowe piżama party. Pierwszy raz w życiu! Pomijając chorowanie.

Nagrałabym jutro daily vloga, ale nie będę miała co pokazać. Już w marcu, w tym półgodzinnym filmiku, tak naprawdę nie pokazałam nic konkretnego. Teraz bym się tylko powtórzyła, o ile nie byłoby nawet gorzej, bo nie mam kota, którego mogłabym pokazać jako urozmaicenie. Ale wieczorem będzie notka, więc będziecie wiedzieli, co dokładnie robiłam i jak się czułam.


Bez odbioru, idę oglądać film w magicznym pudełku. Nie jest to żaden z serii z Karlem-Ottonem :( chociaż mam zamiar obejrzeć taki jutro, ale to też film, który od jakiegoś czasu mnie ciekawi. Życie Adeli, gdyby ktoś pytał.

Ciekawe, do której godziny dotrwam i o której jutro wstanę.

2 komentarze:

  1. Ach, też bym zjadła chipsy, ale nie chce mi się do sklepu - za dużo jeżdżenia rano - i mam jedynie dwadzieścia minut do zamknięcia. Nie opłaca się.
    Gdyby mi się chciało, też bym mogła oglądać ceremonię otwarcia IO, bo pokój braci wolny, ale jak wyżej - nie mam chęci. Wczorajszy dzień odebrał mi siły.
    Takie dzienne piżama party zrobię, jak rodzice pojadą na urlop, a bracia znikną w robocie.
    Miłego weekendu w takim razie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mogę Ci trochę tych chipsów wysłać przez kabel z Internetem, chcesz? Oczywiście żartuję, ale czasem tak sobie "wysyłałam" jedzenie z koleżanką i przynajmniej było śmiesznie.
      Ja miałam mieszane uczucia, ale stwierdziłam, że skorzystam z tego, że mam dostęp do TV. Poza tym od jakiegoś czasu mam ochotę posiedzieć trochę dłużej i przynajmniej teraz mam pretekst.
      Dziękuję, i nawzajem. ;)

      Usuń